piątek, 6 maja 2016

Szturm Kawalerii, Dogrywka goni dogrywkę !!!

Szturm Kawalerii, Dogrywka goni dogrywkę !!!

 Kolejne mecze w półfinałach konferencji za nami , tym razem mecze odbywały się tylko na wschodzie gdzie swoje drugie spotkania rozegrały drużyny  Clevland Cavaliers z Atlanta Hawks, oraz mecz Toronto Raptors z Miami Heat. W obydwóch  partiach  nie brakowało emocji, znakomitych akcji, oraz nerwowych  sytuacji.

Relację rozpoczynamy od spotkania najlepszej drużyny wschodu z sezonu zasadniczego  czyli  Clevland. Kawalerzyści pod wodzą Tyronna Lue jak na razie są niepokonani w play-off 's, i tą serię chcieli podtrzymać w drugim meczu na własnym parkiecie w tej serii.  Pierwsza i druga kwarta to szarża Kawalerzystów którzy raz po raz szturmowali kosz drużyny Jastrzębi. Drużyna Mike'a Budenholzera, nie potrafiła zatrzymać tych ataków i na przerwę do szatni schodzili z nietęgimi minami, ze stratą aż 36 punktów !. Szturm czy szarża jaką przeprowadzili w pierwszych  dwóch  kwartach  gospodarze z Clevland pozwoliła spokojnie kontrolować spotkanie w kolejnych dwóch odsłonach. W ostatniej kwarcie drużyna Gości z Atlanty odrobiła trochę straty, ale nie na tyle aby zagroźić rozpędzonym gospodarzom, końcowy wynik spotkania to  123:98. Wśród gości najlepiej spisywał się Paul Millsap 16 punktów, 11 zbiórek, oraz Jeff Teague 14 punktów i 6 asyst. Drużyna Jastrzębi przestała grać koszykówkę drużynową na której się opierała, czyli dobre występy zawodników z ławki , oraz świetna gra swoich  gwiazd z pierwszej piątki, co  może być powodem ich drugiej, jakże dotkliwej porażki z Clevland. w drużynie Cavaliers najlepiej spisywali się LeBron James, J.R. Smith, Kevin Love oraz Kyrie Irving, a na wyróżnienie zasługuje Channin Frye. James zdobył 25 punktów, 5 asyst, 4 zbiórki, 3 przechwyty. J.R. Smith 23 punkty, w tym 7/13 zza linii 7,24 m. Kyrie Irving 19 punktów 6 asyst, Kevin Love 11 punktów, 13 zbiórek, a Frye 12 punktów, 2 asysty, 5 zbiórek. Warto wspomnieć że w porównaniu do  poprzedniego sezonu Cavaliers nie maja problemu jak na raize z kontuzjami, w poprzednich  play-off 's, brakowało Kevina Love'a, oraz Kyrie'go Erving'a, jeżeli unikną mniejszych lub większych  urazów będą mieć duże szanse na mistrzostwo NBA. Teraz rywalizacja przeniesie się do Georgii, gdzie Hawks we własnej hali powalczą o wyrównanie rywalizacji.

 Drugie spotkanie w tej Konferencji to potyczka Raptors z Heat, w pierwszym meczu rozstrzygnięcie padło po dogrywce, którą wygrała drużyna z Miami. W drugim spotkaniu rozgrywanym w Air Canada Center, kibice po raz kolejny oglądali bardzo  wyrównane i emocjonujące spotkanie. Gospodarze zaczęli z animuszem i wypracowali sobie w pierwszej kwarcie 10 punktową przewagę, w drugiej i trzeciej kwarcie ekipa Heat wzięła sprawy w swoje ręce i objęła dwupunktowe prowadzenie przed czwartą kwartą, ostania odsłona, to walka gospodarzy którzy nie chcieli pozwolić aby Heat wyjeżdżali z ich hali z prowadzeniem 2:0. Ekipa Dwane'a Casey'a ostatecznie doprowadziła do  drugiej dogrywki w tej serii, w dogrywce ekipa Raptors od początku wzięła się do  pracy i objęła prowadzenie 6:0, co  pozwoliło im spokojnie kontrolować przebieg tego  spotkania, ostatecznie gospodarze wygrali dogrywkę 10:6 i wyrównali rywalizacje do  stanu 1:1. Drużynę z Toronto do  zwycięstwa poprowadził DeMarre Carroll 21 punktów, 4 przechwyty, DeMar DeRozan 20 punktów, 8 zbiórek, 3 przechwyty, Kyle Lowry 18 punktów, 6 asyst , 3 przechwyty, Jonas Valanciunas 15 punktów, 12 zbiórek i 3 przechwyty. Jak widać po statystykach  ekipa Raptors wygrała ten mecz przechwytami, w ogólnym rozrachunku miała ich 15. Dla Gości  z Miami najlepiej punktowali, Goran Dragić 20 punktów, Dwyane Wade, Joe Johnson po 17 punktów, Hassan Whiteside 13 punktów i 13 zbiórek, a Luol Deng 12 punktów. Zganić trzeba jednak Dragic'a, Wade'a i Whiteside'a za straty które popełniali. rywalizacja przeniesie się teraz na dwa kolejne spotkania na Florydę, zobaczymy czy  i tam doczekamy się dogrywek w tych spotkaniach.

Dzisiaj w nocy odbędą się obydwa mecze w Konferencji Wschodniej i jedno spotkanie na Zachodzie, gdzie Oklahoma u siebie podejmie San Antonio Spurs.
continue reading Szturm Kawalerii, Dogrywka goni dogrywkę !!!

środa, 4 maja 2016

Spurs zatrzymani, Silni Warriors, Heat i Cavaliers zwycięskie !!!

Spurs zatrzymani, Silni Warriors, Heat i Cavaliers zwycięskie !!!

 Niektóre drużyny rozegrały swoje pierwsze spotkania w półfinałach  Konferencji , inni już drugie spotkania. Emocji jak  zawsze nie brakowało, w każdym ze spotkań mieliśmy walkę do samego  końca i kilka ciekawych rozstrzygnięć.

Analizę spotkań zaczniemy od Konferencji Wschodniej i od pierwszego  spotkania pomiędzy drużynami z Clevland oraz drużyna z Atlanty. Hawks którzy dołączyli do  półfinału później niż Cavaliers mieli mniej czasu  na odpoczynek, co  przełożyło się na ich  grę w tym spotkaniu, ale od początku. Drużyna z Georgii mecz zaczęła niemrawo przegrywając pierwszą kwartę 30:19. Natomiast gospodarze byli bardzo  skuteczni mieli prawie 46% skuteczności  rzutów z pola. W drugiej kwarcie goście przycisnęli troszeczkę ekipę prowadzoną przez Tyronn'a Lue i odrabiali straty, w trzeciej kwarcie podgonili ekipę z Ohio na cztery punkty, ale w ostatniej odsłonie gry gospodarze znów weszli o level wyżej i pokonali ostatecznie drużynę Hawks 104:93. najskuteczniejszym wśród gości był  rezerwowy Dennis Schroeder 27 punktów ,505 skuteczności rzutów za 3 punkty, 6 asyst, Paul Millsap uzbierał 17 punktów , 3 asysty , 13 zbiórek, 4 bloki, Kent Bazemore 16 punktów , 4 asysty, 12 zbiórek. Gospodarzy z Quicken Loans Arena poprowadził LeBron James 25 punktów, 9 asyst, 7 zbiórek , 5 przechwytów, w sukurs przyszli mu Kyrie Irving 21 punktów, 8 asyst, Kevin Love 17 punktów, 11 zbiórek i J.R. Smith 12 punktów , 3 asysty.


Przeniesiemy się na zachód , tam drugie spotkanie w AT&T Center w San Antonio rozgrywały drużyny Spurs i Thunder. Tym razem goście nie zagrali tak słabo  jak w pierwszym spotkaniu i od pierwszej kwarty dobrze spisywali się z drużyną z Teksasu. Przewaga uzyskana przez ekipę z Oklahomy w pierwszej kwarcie pozwoliła kontrolować i zadecydować o końcowym wyniku meczu. San Antonio nie było już tak skuteczne jak w pierwszym meczu i ostatecznie uznało wyższość drużyny Thunder 97:98, chociaż w ostatniej akcji  po  odzyskaniu piłki przez Spurs, można było mecz przechylić na swoja korzyść, jednak to  się nie udało i w rywalizacji  mamy 1:1. LaMarcus Aldridge drugi raz z rzędu był najlepiej punktującym graczem w  Spurs, 41 punktów, 3 asysty, 8 zbiórek. Kawhi Leonard dorzucił 14 punktów. Przebudził się duet Westbrook/ Durant, którzy zdobyli kolejno Westbrook 29 punktów , 10 asyst, 7 zbiórek, a Durant 28 punktów, 4 asysty, 7 zbiórek, pomocni byli Ibaka , Adams i Kanter, wszyscy po 12 punktów,  Steven Adams dorzucił jeszcze do tego 17 zbiórek. Stan rywalizacji  1:1, i przenosimy się do Oklahomy.

Zostajemy na zachodzie i podglądamy co  działo się w Oracle Arena w Golden State, tam ekipa dowodzona przez Steve'a Kerra, wykorzystała atut własnego boiska i wyszła na prowadzenie 2:0 w rywalizacji. Mimo iż gospodarze w pierwszej kwarcie dostali pokaz siły drużyny z Portland to mozolnie przez dwie kolejne kwarty odrabiali straty, a w czwartej zdemolowali Blazers 34:12, i tym samy odnieśli zwycięstwo numer 2, 110:99. Klay Thompson znów był najlepiej punktującym na boisku 27 punktów. Pomocni byli mu Draymond Green zdobywca 17punktów, 7 asyst, 14 zbiórek, Andre Iguodala 15 punktów, Shaun Livingston 14 punktów, a Harrison Barnes 13 punktów. W Portland najlepiej punktował Damien Lillard 25 punktów, 6 asyst, C. J McCollum uzyskał 22 punkty. Kibice z Oaklnad cały czas zastanawiają się nad tym czy i  kiedy wróci Stephen Curry. Jak na razie radzą sobie bez niego znakomicie.


Na ostatni opis wracamy jeszcze raz na wschód tam s
woje pierwsze spotkanie rozgrywała drużyna z Toronto z drużyną z Miami. Wyrównane spotkanie od pierwszej do ostatniej kwarty , z wieloma zwrotami, zaskoczeniami, i nieoczekiwanymi rzutami. Taki przebieg spotkania doprowadził do  dogrywki w tym meczu, w której to  górą byli koszykarze z Miami wygrywając w dogrywce 12:6. Drużynę Erika Spoelstry do zwycięstwa poprowadził Goran Dragić i Dwyane Wade. Dragić zdobył 26 punktów, 6 zbiórek, Wade natomiast 24 punktów, 4 asysty, 6 zbiórek. Hassan Whiteside 6 punktów i aż 17 zbiórek. Po stronie gospodarzy po raz kolejny zawiódł Kyle Lowry tylko 7 punktów i 6 asyst, w przeciwieństwie do Jonasa Valanciunasa 24 punkty, 14 zbiórek, 3 bloki, De Marr DeRozan uzyskał 22 punkty, 4 asysty, 6 zbiórek. Raptors muszą szukać szansy w drugim meczu, aby jak najszybciej złapać kontakt w tej rywalizacji. 

 Jak na razie tylko ekipa z Golden State wygrała pierwsze dwa mecze i jest na dobrej drodze by awansować do  finału konferencji, pozostałe drużyny muszą wykazać się wytrzymałością, skupieniem no  i posiadać trochę szczęścia w decydujących  momentach meczu by móc awansować dalej.
continue reading Spurs zatrzymani, Silni Warriors, Heat i Cavaliers zwycięskie !!!

poniedziałek, 2 maja 2016

Zdemolowani Hornets, awans Toronto, na zachodzie faworyci górą !!!


Zdemolowani Hornets, awans Toronto, na zachodzie faworyci  górą !!!

Na wschodzie doszło do dwóch decydujących spotkań o awans do półfinału play-off NBA, natomiast na zachodzie odbyły się pierwsze mecze półfinałowe. Niespodzianek jak na razie nie było, wygrywały drużyny wyżej notowane po rundzie zasadniczej.

Pierwsze spotkanie jakim się zajmiemy to 7 potyczka pomiędzy szerszeniami z Charlotte a ekipą żaru z Miami. gospodarze z American Airlines Arena od początku spotkania wypracowali sobie przewagę w tym spotkaniu nie dając gościom wielu szans na podgonienie wyniku, w pierwszej kwarcie 29:18, a w drugiej 25:24 dla gospodarzy, którzy na przerwę do szatni schodzili z 12 punktową przewagą, druga odsłona gry to dalej popis skuteczności  ekipy z Miami, a nieskuteczności drużyny z Charlotte, trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 29:11, a czwarta 23:20 na korzyść Heat. Nawet przez chwile nie było widać aby to drużyna z Charlotte mogła wygrać tę serię i awansować do półfinału, tym samym podtrzymali swój niechlubny rekord gdy od 2002 roku nie awansowali dalej niż do  pierwszej fazy play-off 's. Dla gospodarzy najskuteczniejszym zawodnikiem był Goran Dragic zdobywca 25 punktów, 4 asyst, 6 zbiórek, a także Gerard Green 16 punktów,  Luol Deng 15 punktów, 4 asysty, 8 zbiórek, Dwyane Wade miał tylko 12 punktów, a Hassan Whiteside zdobył 10 punktów, 12 zbiórek i aż 5 bloków. W ekipie gości warto wyróżnić franka Kaminsky'ego, oraz Courtney'a Lee, pierwszy z nich 12 punktów drugi 11 punktów, bardzo słabo zagrał lider Hornets Kemba Walker skuteczność rzutów 3/16. Niepodważalny awans Heat którzy zdemolowali Hornets 106:73.

Drugie spotkanie na wschodzie które również musiało rozstrzygnąć się w 7 meczu to Toronto kontra Indiana. Po raz kolejny bardzo wyrównane spotkanie, żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na satysfakcjonującą ich  przewagę i dlatego  też do samego końca mieliśmy emocje. Ekipa Raptors którą w tym spotkaniu nie zawiódł DeMar DeRozan zdobywca 30 punktów, 2 asyst, 5 zbiórek, 3 przechwytów, 2 bloków, bardzo dobrze spisywała się przeciwko jak zawsze dobrze punktującemu Paulowi George z Indiany, który uzyskał 26 punktów, 12 zbiórek i 3 przechwyty. Dobrze spisywali się George Hill i Monta Ellis zdobywcy kolejno, Hill 19 punktów, oraz Ellis 15 punktów, 7 asyst. Te osiągnięcia nie pozwoliły odrobić kilku punktowej straty do Raptors którzy w ostatecznym rozrachunku pokonali Pacers 89:84. Warto dodać że w drużynie gospodarzy  dobrze spisali się jeszcze rezerwowy Norman Powell i Patrick Patterson. Raptors spotkają się teraz z Miami które też jest po 7 meczowej serii w pierwszej rundzie.



Przenosimy się na Zachód gdzie swoje pierwsze spotkanie rozgrywały ekipy z Golden State i Portland. Gospodarze nadal bez swojego  najlepszego  strzelca podejmowali rozpędzoną ekipę z Portland którzy w spaniałym stylu wyeliminowali drużynę wyżej notowanych  Clippers. Pierwszy mecz rozgrywany w Oracle Arena nie przyniósł żadnej niespodzianki. Podopieczni Steve'a Kerr'a kontrolowali spotkanie i pokonali drużynę Terry'ego Stotts'a 118:106. Pod nieobecność Stephena Curry'ego ciężar gry w ekipie Warriors wziął na siebie Klay Thompson który coraz lepiej punktuje w tych  play-offach. W meczu z Blazers zdobył 37 punktów 7/14 zza linii 7,24 m. dokładając 5 asyst i 5 zbiórek. Wspomagał go  wszechstronny Draymond Green, zdobywca Triple-Double 23 punktów, 11 asyst, 13 zbiórek, Shaun Livingston dorzucił 12 punktów i 6 asyst , a znakomicie na tablicach oprócz Draymonda Greena spisywali się Andrew Bogut i Harrison Barnes obydwoje zdobyli po 10 punktów i mieli po 12 zbiórek. Damien Lillard zdobył 30 punktów, 5 asyst, 4 przechwyty, Al-Farouq Aminu i Allen Crabbe zdobyli po 15 punktów, słabiej zagrał C. J. McCollum tylko 12 punktów,, na tablicach  w ekipie z Portland rządził jak zawsze Mason Plumlee 13 zbiórek, 6 asyst, na nic zdały się zmagania środkowego z Portland przy tak dobrze zbierających na tablicach  gospodarzach z Oakland.

Ostatnie spotkanie,a zarazem pierwsza rywalizacja tych  drużyn w tej fazie play-off 's to  spotkanie pomiędzy San Antonio Spurs a Oklahomą City Thumder. Podopieczni Grega Popovicha w pierwszym spotkaniu znakomicie spisali się w grze obronnej, a także i ofensywnej nie pozwalając Thunder na swoją dynamiczną grę blokując duet Westbrook/Durant. Spurs kontrolowali spotkanie przez trzy kwarty oddając tylko ostatnią. W pierwszej kwarcie ostrogi rozgromiły grzmoty 43:20, w drugiej nie zwolnili tempa i wygrali 30:20, a w trzeciej 32:26, czwarta kwarta to oddanie inicjatywy ekipie Billy'ego  Donovana i wygrana Thunder 19:26. Wśród gości z Oklahomy najlepiej spisał się Serge Ibaka 19 punktów, Kevin Durant zdobył 16 punktów 6/15 z gry, dołoży 6 asyst i 8 zbiórek, Russell Westbrook zdobył 14 punktów i 9 asyst. Gospodarzy  do zwycięstwa poprowadził LaMarcus Aldridge 38 punktów, 6 zbiorek, 2 bloki, Kawhi Leonard dorzucił 25 punktów, 5 asyst, 5 zbiórek, dobrze spisał się skrzydłowy Danny Green który zdobył 18 punktów 5/6 zza linii 7,24 m., 4 zbiórki. Spotkanie zakończyło się pogromem 124:92.
 
Kolejne mecze w nocy 3 maja, rywalizacje rozpoczną ekipy z Clevland i Atlanty, a swoje drugie spotkanie rozegrają Spurs i Thunder.

continue reading Zdemolowani Hornets, awans Toronto, na zachodzie faworyci górą !!!

sobota, 30 kwietnia 2016

Jastrzębie odleciały, Mecze numer 7, Blazers od 0:2 do 4:2 !!!

Jastrzębie odleciały, Mecze numer 7, Blazers od 0:2 do 4:2 !!!

 Pierwsza runda Play-off 's pomału dobiega końca, kilka drużyn czeka już na kolejną fazę, ale niektórzy jeszcze walczą o przedłużenie sezonu i o miano najlepszej drużyny NBA. Relację z parkietów zaczniemy od zespołów ze Wschodu, tam rywalizacja jest na najwyższym poziomie. Zaczynamy !!

  Jastrzębie z Atlanty pojechali na swoje 6 spotkanie w tej serii do  TD Garden w Bostonie , w której podopieczni Brada Stevens'a chcieli przedłużyć serię do spotkania numer 7. Goście natomiast chcieli zakończyć tą rywalizację w szóstym meczu i awansować do  kolejnej fazy play-off. Obydwie drużyny od początku spotkania były bardzo skoncentrowane i starały się nie popełniać rażących  błędów w obronie. Hawks pierwsze dwie kwarty wygrali minimalnie i do  szatni schodzili z 8 punktową przewagą. Trzecia i czwarta kwarta to  już dominacja ekipy z Atlanty która w trzeciej kwarcie wypracowała sobie jeszcze większe prowadzenie(39:26), i kontrolowała mecz numer sześć do samego końca, tym samym awansując do  kolejnej rundy, gdzie zagra z Clevland Cavaliers. W ekipie gospodarzy nie zawiódł tym razem Isaiah Thomas 25 punktów, 10 asyst. Jae Crowder zdobył 15 punktów, 6 zbiórek,  z ławki najlepiej punktował Marcus Smart 13 punktów, 7 zbiórek , 4 przechwyty. Goście z Atlanty znów zagrali bardzo  drużynowo sześciu zawodników miało podwójne zdobycze punktowe, najlepszy Paul Millsap 17 punktów,2 asysty, 8 zbiórek, Kent Bazemore i Al Horford po 15 punktów, Kyle Korver 14 punktów, 9 zbiórek, Dennis Schroeder 12 punktów, 8 asyst, i Jeff Teague 11 punktów, 5 asyst, trzeba wspomnieć że Teague doznał urazu na początku spotkania przez co nie grał na 100% swoich  możliwości. Atlanta w dwóch  ostatnich  spotkaniach  pokazała bardzo dobrą i skuteczną koszykówkę i zasłużenie awansowała do kolejnej rundy, tam czeka ich nie lada wyzwanie, pokonanie drużyny dowodzonej przez LeBrona James'a. Pierwsze spotkanie 3 maja w Clevland.

Kontynuując wycieczkę po parkietach  NBA, przenosimy się na mecz numer 6 do Indiany, gdzie w hali Bankers Life Fieldhouse drużyna gospodarzy chciała zachować swoją szansę na decydujący mecz numer 7. Bardzo  wyrównane spotkanie, Pacers od początku byli zmuszeni do gonienia wyniku, dopiero w drugiej odsłonie gry udało im się uporządkować grę i wyjść na prowadzenie oraz zdystansować ekipę z Toronto. Bardzo niedokładna gra gości w kwartach trzy i cztery spowodowała że seria spotkań przedłuża się do siedmiu. Wśród gości znów zawiedli liderzy czyli Kyle Lowry i DeMarc DeRozan, pierwszy tylko 10 punktów oraz 10 asyst, drugi 8 punktów. Najlepszym punktującym natomiast był DeMarre Carroll i Cory Joseph po 15 punktów. W Pacers, jak zawsze nie zawiódł Paul George 21 punktów, 6 asyst, 11 zbiórek, 2 przechwyty, Myles Turner dorzucił 15 punktów, Monta Ellis 14 punktów, 5 asyst, 4 przechwyty. Indiana wygrała to spotkanie różnicą 18 punktów, i jedzie na decydujące siódme spotkanie do  hali Air Canada Center.

Ostatnie spotkanie na wschodzie to potyczka Charlotte i Miami, gospodarze niespodziewanie wrócili do gry wygrywając kolejne trzy spotkania i w meczu numer sześć chcieli przypieczętować pierwszy awans od 2002 roku. Goście z Miami chcieli zmazać plamę z ostatniego  spotkania u siebie które przegrali i przedłużyć serię do meczu numer 7. Podopieczni Erika Spoelstry podeszli do  tego  spotkania bardzo skoncentrowani i od początku meczu  dyktowali warunki gry ekipie Hornets. Jednak w trzeciej kwarcie to  gospodarze zaczęli coraz odważniej atakować i zmniejszać stratę do drużyny Heat's. Przed rozpoczęciem czwartej kwarty goście z Florydy prowadzili 5 punktami. Ostatnia odsłona meczu  bardzo  nerwowa i wyrównana, szczególnie końcowe minuty  gdzie gospodarze mogli wyrównać wynik meczu, a nawet wyjść na prowadzenie, jednak Dwyane Wade nie pozwolił na taki obrót spraw, sam przeprowadził dwie akcje które pozwoliły ekipie z Miami wrócić do  hali American Airlines Arena na mecz numer 7. dla Charlotte najlepszym zawodnikiem na boisku był Kemba Walker 37 punktów, 5 asyst. Jednak bohaterem tego spotkania był Wade 23 punkty, 4 asysty, 6 zbiórek, 2 przechwyty, 3 bloki, gwiazdor Miami był zaangażowany w grę ofensywną jak i defensywna swojego  zespołu. Warto pochwalić także Luola Denga za 21 punktów oraz Hassana Whiteside'a który mimo tego  że popełnił 6 fauli i musiał opuścić parkiet, znakomicie wspomagał Wade'a i Denga zdobywając 12 punktów, 7 zbiórek i 4 bloki. Miami wraca na 7 spotkanie do  swojej hali i postara się awansować do półfinału Konferencji Wschodniej. Hornets muszą wyrzec się błędów z spotkania numer 6 i powalczyć w Miami o awans. Decydujące spotkanie 1 maja o 19.00 czasu polskiego.

Na zachodzie pozostaje nam analiza tylko jednej rywalizacji, mianowicie Portland kontra Clippers. Ekipa z Los Angeles prowadziła w serii już 2:0, jednak rywalizacja ta przypomina stare siatkarskie porzekadło, że jeżeli prowadząc 2:0, nie wygrywasz 3:0, to  przegrywasz 2:3, i chyba tak właśnie ta rywalizacja się potoczyła. Drużyna Doc'a Riversa po tym jak w meczu  numer 4 straciła Chrisa Paul'a, oraz Blake'a Griffina nie potrafi wrócić na właściwe tory. Portland natomiast zwęszyło szansę na awans do  kolejnej rundy i wykorzystują nieobecność gwiazd Clippers. spotkanie numer sześć od samego początku bardzo wyrównane, żadna z drużyn nie dawała za wygraną, raz jedni raz drudzy wychodzili na prowadzenie, pierwsza odsłona zakończyła się 2 punktowym prowadzeniem gospodarzy, w trzeciej kwarcie na prowadzenie wyszli Clippers którzy za sprawą dobrze spisujących  się Crawforda i młodego  Riversa cały czas byli w grze o mecz numer 7. Portland natomiast jak w każdym ze spotkań w tej rywalizacji, dobrze zagrali w ostatniej odsłonie gry która zdecydowała o zwycięstwie i jednocześnie o awansie ekipy z Portland do  kolejnej rundy. Spotkanie zakończyło się wynikiem 106:103, a najlepszy na boisku był, wspomniany przeze mnie Jamal Crafword 32 punkty, wspomógł go Austin Rivers 21 punktów, 8 asyst, 6 zbiórek,który w trakcie meczu musiał zejść na szycie łuku brwiowego którego doznał przy jednym ze starć z rywalem. DeAndre Jordan 15 punktów i 20 zbiórek, tyle samo punktów uzyskał J. J Redick. W ekipie blazers najlepszy był Damien Lillard 28 punktów 7 asyst, 5 zbiórek, a także C. J. McCollum 20 punktów, 4 asysty, dobrze zagrali Harkless, Crabbe i Mason Plumlee 9 punktów i 14 zbiórek, 4 asysty, 2 bloki. Środkowy Blazers był jedną z najjaśniejszych  postaci w rywalizacji  z Los Angeles Clippers. Portland zasłużenie wygrało cztery kolejne mecze z Clippers i ze stanu 0:2, doprowadzili do  4:2 na swoją korzyść. Teraz czekają na nich  w kolejnej rundzie mistrzowie z poprzedniego  sezonu, czy  tutaj też pokusza się o niespodziankę ? Rywalizacja rozpocznie się już 1 maja o 21.30 czasu polskiego.

Dwa spotkania w konferencji Wschodniej muszą rozstrzygnąć się w meczu  numer 7 , a drużyny które już wcześniej awansowały zaczną swoja rywalizację w półfinale konferencji, to  będzie na pewno gorąca majówka dla wszystkich  fanów NBA.
continue reading Jastrzębie odleciały, Mecze numer 7, Blazers od 0:2 do 4:2 !!!

czwartek, 28 kwietnia 2016

Rakiety odpalone!!! Clippers w cięzkiej sytuacji, a na Wschodzie ostra rywalizacja.

Rakiety odpalone!!! Clippers w cięzkiej sytuacji, a na Wschodzie ostra rywalizacja.

 Coraz mocniej rywalizację w NBA przenoszą się ku półfinałom Konferencji Wschodniej jak i Zachodniej. Prędzej na pewno zaczną drużyny z zachodu ponieważ tam coraz więcej rozstrzygnięć. Natomiast na Wschodzie mecze są coraz bardziej wyrównane, co  za tym idzie rywalizacje trwają dłużej. Dlatego też przegląd spotkań zaczniemy od Wschodu.

Zaczynamy od spotkania Atlanta Hawks : Boston Celtics. Gospodarze wrócili do  własnej hali, po dwóch  porażkach  jakie ponieśli w TD Garden. Tym razem jednak ekipa dowodzona przez Isaiaha Thomasa spisała się słabo i nie sprostała ekipie gospodarzy przegrywając spotkanie 110:83. W tej rywalizacji to pierwsza tak duża różnica punktowa na koniec spotkania. Dla podopiecznych Mike'a Budenholzera najwięcej punktów rzucili Mike Scott 17 punktów, 5 zbiórek, Kent Bazemore 16 punktów, 5 zbiórek, Jeff Teague 16 punktów, 3 asysty, Kyle Korver 13 punktów, Paul Millsap 10 punktów, 6 asyst, 8 zbiórek. Drużyna Hawks we wszystkich  meczach  play-off 's przeważnie po równo dzieli się zdobyczą punktową, co  pokazuje że mają szeroką ławkę i trener może polegać na wielu zawodnikach. W ekipie Celtów najwięcej punktów zdobył Evan Turner (15), bardzo  słabo  spisał się Isaiah Thomas tylko 7 punktów, 3 asysty, 3 straty i tylko 3/12 skuteczność rzutów. Rywalizacja przenosi się do Bostonu gdzie Hawks będą mogli przypieczętować awans. 

Następna rywalizacja to mecz pomiędzy Toronto i Indianą. Druga drużyna konferencji potrzebowała zwycięstwa, aby nie jechać na mecz numer sześć do  Indiany z nożem na gardle. Jednak pierwsza kwarta nie napawała kibiców gospodarzy  optymizmem, przegrana 20:35 mówi sama za siebie, druga i trzecia kwarta bardzo  wyrównana, natomiast w czwartej nastąpiło odrodzenie drużyny Raptors, którzy zdeklasowali swoich  rywali, wygrywając 25:9 i objęli prowadzenie w serii 3:2, bohaterami spotkania byli po stronie Toronto, DeMark DeRozan, a po stronie Indiany oczywiście Paul George. Pierwszy z nich  zdobył 34 punkty, 2 asysty. Natomiast lider Pacers ustrzelił 38 punktów, miał 8 asysty, 8 zbiórek i 2 przechwyty, to  jednak nie wystarczyło by pokonać gospodarzy i ostatecznie drużyna Franka Vogela przegrała 102:99. Słabo znów spisał się Kyle Lowry 14 punktów, 5 asyst. Pacers muszą wygrać we własnej hali by myśleć o rywalizacji numer 7 i rozstrzygnięciu tej rywalizacji  na własną korzyść.

Drużyna Heat z Miami przeniosła się do własnej hali American Airlines Arena podejmując ekipę Szerszeni. Z wcześniejszych  relacji  już wiemy że każde spotkanie pomiędzy Heat i Hornets to spotkania które stoją na wysokim poziomie i przede wszystkim są bardzo  wyrównane, nie inaczej było tym razem. Wśród gospodarzy na boisku królował Dwyane Wade 25 punktów, 4 asysty, 5 zbiórek oraz Luol Deng 16 punktów, 3 asysty, 6 zbiórek. Gości z opresji ratował Marvin Williams 17 punktów, 8 zbiórek, Kemba Walker i Al Jefferson zdobyli po 14 punktów, Jeremy Lin zdobył 11 punktów i 7 asyst, ale z ławki bardzo pomógł Courtney Lee który w decydującej fazie czwartej kwarty zdobył ważne trzy punkty które pomogły wygrać Hornets rywalizacje numer 5 i objąć prowadzenie w całej serii. Miami musi teraz jechać do  Charlotte i wygrać inaczej play-off 'y się dla nich skończą.

Przenosimy się do Oakland tam drużyna najlepszego  trenera sezonu zasadniczego Steve'a Kerr'a podejmowała rakiety z Houston którzy w tej serii przegrywali 3:1 i mieli nikłe szanse na awans do  półfinału Konferencji  Zachodniej. Jedyną nadzieją było to że gospodarze musieli radzić sobie bez Stephena Curry'ego. Chociaż ostatnie spotkanie w toyota Center pokazało że Golden State bez swojego  lidera jest bardzo skonsolidowaną drużyną i potrafi grać bez swojej gwiazdy. Od początku spotkanie było pod kontrolą Warriors, którzy wygrali wszystkie cztery kwarty i bezproblemowo odpalili Rakiety z rozgrywek play-off 's. Wynik 114:81 mówi sam za siebie. Dla Rockets najwięcej punktów rzucił James Harden 35, miał 6 asyst i 6 punktów i gdyby nie on porażka Houston byłaby jeszcze wyższa. W ekipie gospodarzy dominowała gra zespołowa i tak czterech  zawodników mogło pochwalić się podwójną zdobyczą punktową, byli nimi Klay Thompson, Shaun Livingston, Draymond Green i Brandon Rush z ławki. Thomspon27 punktów, w tym 7/11 zza linii 7.24 metra, to  drugi mecz z rzędu gdy thompson zdobywa 21 punktów z samych  rzutów za trzy. Livingston 16 punktów, 3 asysty, Green 15 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst i Rush 15 punktów z ławki. Golden State bez swojego  lidera łatwo awansowała do  następnej rundy  i czeka na zwycięzcę rywalizacji Clippers-Portland.
  
Na koniec pozostaje nam wyżej wspomniana rywalizacja Clippers i Blazers. Gospodarze tego  spotkania po dwóch  porażkach  przenieśli się do  Staples Center, gdzie mimo dwóch ważnych  absencji swoich koszykarzy, mianowicie Chrisa Paul'a i Blake'a Griffina, oboje nie zagrają już w tych  paly-offach. Drużyna Doc'a Riversa chciała pokazać że potrafi  grac bez swoich  dwóch  gwiazd. Początek spotkania bardzo  wyrównany, pierwsza kwarta 18:18, w drugiej na niewielkie prowadzenie wyszła drużyna dowodzona przez J. J Redicka. Jednak w trzeciej i w czwartej kwarcie znów uaktywnili się koszykarze Blazers przejmując dominację w meczu  i ostatecznie wygrywając spotkanie w Staples Center 98:108. Redick, Crawford, Jeff Green, DeAndre Jordan i Austin Rivers byli najaktywniejsi na boisku. Dla ekipy z Portland po raz kolejny najlepszym był C. J. McCollum 27 punktów, lider Blazers Lillard dołożył 22 punkty, Maurice Harkless 19 punktów i 10 zbiórek, a Mason Plumlee najlepiej spisywał się na tablicach 15 zbiórek, 10 punktów. Bez swoich  liderów Clippers są chyba skazani na porażkę, szóste spotkanie odbędzie się w Portland, które będzie mogło przypieczętować awans do półfinału konferencji.

Play-offy rządzą się swoimi prawami i widać że nie zawsze faworyt będzie łatwo awansować. Warto wspomnieć że w tych  play-offach  największe gwiazdy odnoszą urazy które eliminują ich nawet do  końca rozgrywek, co  czyni te spotkania ciekawszymi, ale czy niektóre gwiazdy nie wyeksploatowały się za bardzo w sezonie zasadniczym i teraz widać tego  efekty ?.
continue reading Rakiety odpalone!!! Clippers w cięzkiej sytuacji, a na Wschodzie ostra rywalizacja.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Duet Piorunujących !!, Clippers z wielkim bólem głowy, Szerszenie żądlą !!




Duet Piorunujących !!, Clippers z wielkim bólem głowy, Szerszenie żądlą !!

 Przegląd wydarzeń z parkietów NBA. Powoli wchodzimy w kulminacyjny moment pierwszej rundy i czekamy jak potoczą się sprawy na wschodzie gdzie tylko  Cavaliers zapewnili sobie awans do  następnej rundy , a reszta ekip toczy  zacięte rywalizacje o awans, we wszystkich  trzech  parach  stan meczy wyrównał się do  2:2. Na zachodzie natomiast kolejna ekipa awansowała do  następnej fazy play-off 's i w półfinale konferencji zagrają z San Antonio Spurs. Od tego  spotkania również rozpoczniemy relację.

Oklahoma City Thunder po dwóch  zwycięstwach  w Teksasie z koszykarzami Dallas Mavericks prowadzili w serii do  czterech zwycięstw 3:1, i mieli przewagę własnego  boiska którą oczywiście chcieli wykorzystać na swoja korzyść. Pierwsza kwarta, to popis gospodarzy którzy pod dowództwem duetu Russell Westbrook oraz Kevin Durant rządzili na parkiecie Chesapeake Energy Arena. Wynik 35:24 idealnie odzwierciedlał obraz gry. W drugiej kwarcie goście odrobili cztery oczka i do  szatni schodzili z 7 punktową stratą , w drugiej połowie spotkania Thunder nie pozostawili Mavs nadziei na korzystny wynik i ostatecznie wygrali 118:104. Znakomite spotkanie rozegrał duet Thunder's, Westbrook/Durant, pierwszy z nich  zdobył 36 punktów, 9 asyst, 12 zbiórek, notując kolejne Double-Double w tej konfrontacji. Durant natomiast rzucił 33 punkty, 7 zbiórek i 2 asysty. Piorunujący duet znakomicie zaprezentował się przed własną publicznością, nie pozwalając gościom na to  aby przez chwilę myśleli o sprawieniu niespodzianki. Oklahoma City tylko  w jednym ze spotkań zdobyła mniej niż 100 punktów. W kolejnej rundzie na ekipę Thunder czeka kolejna drużyna z Teksasu San Antonio Spurs. Dla gości  najwięcej punktów zdobył weteran Dirk Nowitzki 24 punkty.

Drugie spotkanie rozgrywane tej nocy na Zachodzie, czyli Portland kontra Los Angeles Clippers. Również przyniosło wiele emocji, oraz może doprowadzić do  nieoczekiwanego  obrotu spraw w tej rywalizacji, Clippers przegrali to  spotkanie 98:84,  do tego  Doc Rivers ma spory ból głowy po tym meczu kontuzji nabawili się Chris Paul i Blake Griffin, pierwszy z nich  doznał złamania nadgarstka, drugi  natomiast po jednym ze starć doznał kontuzji kolana, na razie nie wiadomo jak poważnej. Na pewno Chris Paul może pożegnać się z play-offami, złamanie wykluczy  go  na kilka tygodni. Rivers teraz będzie musiał liczyć na rezerwowych którzy będą musieli mocno się napocić by wyeliminować ostatnio  rozpędzoną ekipę Terry'ego Stotts'a. Co  do samego  spotkania to póki na boisku był jeszcze CP#3 to  Clippers grali jak równy z równym, jednak czwarta kwarta w której zabrakło lidera drużyny z Kalifornii, Portland wyszło na prowadzenie którego  już do  końca meczu  nie oddało. Najlepszy wśród Clippers był Blake Griffin oraz Jeff Green obydwoje po 17 punktów, Chris Paul zdobył 16 a Jamal Crawford 12 punktów. Gospodarzy  do  zwycięstwa poprowadził tym razem nie Damien Lillard, a Al-Farouq Amini, 30 punktów, 3 asysty, 10 zbiórek, i skuteczność 7/10 zza pola 7,24, C. J. McCollum dołożył 19 punktów, Allen Crabbe 12 punktów, tyle samo co  Lillard który oprócz 12 punktów miał 6 asyst i 6 zbiórek, znakomite spotkanie rozegrał Mason Plumlee tylko 2 punkty, ale za to  10 asyst 14 zbiórek i 3 bloki. Rywalizacja przenosi się do Los Angeles, ale pytanie główne to  jak poradzą sobie Clippers bez ich  lidera i czy  uraz Blake'a Griffin'a jest groźny czy  nie, bez dwóch  najważniejszych koszykarzy  Rivers może mieć problem z wyeliminowaniem Blazers.

Teraz wracamy na Wschód gdzie do  czwartej rywalizacji  przystąpiły drużyny Miami Heat, oraz Charlotte Hornets. Ekipa której właścicielem jest sam Michael "Air" Jordan chciała wykorzystać atut własnego  parkietu, natomiast Heat chcieli wygrać spotkanie numer cztery i przenieść się na ostatnie spotkanie do  własnej hali. Nic z tych  rzeczy szerszenie przespali pierwszą kwartę przegrywając 19:26, natomiast w drugiej kwarcie raz po raz żądlili drużynę z Florydy deklasując ich 29:13, do  połowy 48:39 dla szerszeni. Druga część spotkania to  dwie kwarty w których  to  ekipa Heat była lepsza, jednak jak to  miało miejsce w drugiej kwarcie Hornets dobrymi kontratakami nadal żądlili Żar z Miami, ostatecznie wygrywając spotkanie 89:85. Dla gości najwięcej punktów rzucił 34 letni Joe Johnson 16 punktów, 7 zbiórek, Luol Deng 15 punktów, 7 zbiórek, Dwyane Wade 12 punktów, 10 asyst, 7 zbiórek oraz Goran Dragic 12 punktów, słabo  w strefie podkoszowej spisał się Hassan Whiteside tylko 7 zbiórek i 8 punktów. Gospodarzy do  zwycięstwa poprowadził Kemba Walker 34 punkty, 3 przechwyty, a z ławki wspomógł go  Jeremy Lin 21 punktów i 3 asysty. Rywalizacja między tymi dwoma drużynami się zazębiła i przenosi się na Florydę do  American Airlines Arena.

W środę czekają nas kolejne emocje związane z NBA, Golden State zagra z Houston, a Boston Celtics odwiedzą Atlantę Hawks. 
continue reading Duet Piorunujących !!, Clippers z wielkim bólem głowy, Szerszenie żądlą !!

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Pierwsze rozstrzygnięcia, wyrównana walka, co dalej z Currym ?

 Pierwsze rozstrzygnięcia, wyrównana walka, co  dalej z Currym ?

 Jeszcze dobrze nie zdążyliśmy ochłonąć po ostatnich wydarzeniach  w NBA, a już nasłuchujemy nowych  newsów związanych  z tymi rozgrywkami. Mamy pierwsze drużyny które awansowały do  dalszej rundy play - off 's, mamy dwie rywalizacje które na pewno przeciągną się do  sześciu meczy, no i  co  najważniejsze problem faworytów do  zdobycia mistrzostwa, ale zacznijmy po kolei.
Jeżeli mówimy o pierwszych  rozstrzygnięciach to chodzi  tu  o bardzo  łatwy awans drużyny Grega Popovicha , czyli San Antonio Spurs, którzy w bardzo  szybkim tempie uporali się z niedźwiadkami z Memphis, którzy nawet przez chwilę nie zagrażali drugiej drużynie Konferencji Zachodniej. Można stwierdzić że ekipa Davida Joergera była bezzębna w potyczkach  z ostrogami. Dlatego też nazwałem ich niedźwiadkami a nie niedźwiedziami Grizzlie. Wracając do rywalizacji  numer cztery w której San Antonio dominowało jak w poprzednich  spotkaniach  i wygrało to  spotkanie 95:116, najlepszym zawodnikiem w ekipie gości był uznany za najlepszego  defensywnego  zawodnika sezonu 2016 Kawhi  Leonard zdobywca 21 punktów, 4 asyst i 7 zbiórek, wspomagali go Tony Parker 16 punktów jak i LaMarcus Aldridge zdobywca Double- Double 15 punktów , 10 zbiórek. W drużynie Memphis natomiast najlepszym zawodnikiem był Lance Stephenson 26 punktów, a także Matt Barnes 15 punktów, 4 asysty, 7 zbiórek, oraz Zack Randolph 15 punktów, 7 zbiórek. Decydująca okazała się trzecia kwarta w której Spurs wypracowali sobie przewagę 18 punktów podwyższając ją w czwartej kwarcie do  21 i tym samym wygrywając czwarte spotkanie kończąc rywalizację stanem 4:0.

 Kolejna drużyna która może pochwalić się szybkim awansem jest drużyna dowodzona przez Lebrona James'a, czy li Kawalerzyści z Clevland. Koszykarze z Detroit mimo iż przez wszystkie cztery potyczki  z najlepszą drużyną na Wschodzie walczyli dzielnie , to  nie potrafili przechylić szali na swoją stronę i ostatecznie odpadli po czterech  spotkaniach z ekipa z Ohio. Ostatnie spotkanie było  bardzo podobne do poprzednich, wyrównane spotkanie od samego  początku i  częste zmiany prowadzenia na korzyść jednych  i drugich, jednak to  goście ostatecznie  wygrali, mimo iż ostatnią akcję meczu mieli gospodarze, a swojego  rzutu za trzy  nie trafił Reggie Jackson, i ekipa trenera Tyronna Lue cieszyła się z awansu. Dla gospodarzy najwięcej punktów zdobył Marcus Morris 24 punkty, Tobias Harris 23 punkty, 13 zbiórek, warte odnotowania są 13 punktów Reggiego Jacksona oraz 12 asyst. Gości  do  zwycięstwa poprowadził Kyrie Irving który zdobył 31 punktów, 5 asyst, no i oczywiście niezawodny jak na razie w tych  play - offach  LeBron James 22 punkty, 6 asyst, 11 zbiórek. Cavaliers pewnie awansują do  kolejnej rundy i czekają na kolejnego  przeciwnika.

Jeżeli mowa o kolejnym przeciwniku Cavaliers to przenosimy się do rywalizacji Celtów i Jastrzębi. Tutaj spotkania są bardziej zacięte niż pojedynki Detroit i Clevland. Stan rywalizacji  to  2:1 dla Hawks. Jednak czwarte spotkanie przyniosło niesamowite emocje. Gospodarze pokazali że na swoim parkiecie są bardzo  groźną drużyną i potrafią ogrywać wyżej notowane drużyny. bohaterem spotkania w ekipie gospodarzy  z TD Garden był tym razem duet Isaiah Thomas i Marcus Smart zdobywcy odpowiednio 28 punktów i 20 punktów. Smart znakomicie spisywał się również w obronie, dokładając 8 zbiorek i 2 przechwyty, jego  energiczne wejścia pod kosz non stop motywowały drużynę z Bostonu do walki o zwycięstwo. Evan Turner oraz Jonas Jerebko również rozegrali dobre spotkanie wspomagając swoją drużynę w akcjach  defensywnych  jak i  ofensywnych. W drużynie gości z Atlanty najlepszym okazał się Paul Millsap 45 punktów, 3 asysty, 13 zbiórek, 4 bloki. Mecz jak już wspominałem na bardzo  wysokiej intensywności  musiał być rozstrzygnięty w dodatkowym czasie gry. W dogrywce ekipa gospodarzy  zdominowała jastrzębie, z których  chyba zeszło powietrze po czterech  kwartach i ostatecznie wygrała w dogrywce 12:3, Stan rywalizacji miedzy tymi drużynami 2:2. 

Do remisu w innej rywalizacji na Wschodzie doprowadziła drużyna Indiany, która pewnie pokonała Raptors 100:83, bohaterami spotkania, trzech zawodników Indiany: George Hill, Ian Mahinmi oraz Paul George. Na wyróżnienie zasługuje Ian Mahinmi który rzucił 22 punkty miał 5 asyst i 10 zbiórek, gości zawiódł duet Lowry - DeRozan , którzy razem zdobyli 20 punktów. dobrze spisał się Jonas Valanciunas 16 punktów, 6 zbiórek. Pacers nie składają broni i wydaje się ze tutaj rywalizacja może przeciągnąć się do  7 spotkań. Stan rywalizacji 2:2

Przenosimy się na Zachód tam swoją przewagę podwyższyła drużyna prowadzona przez Billy'ego Donovana i Monty Williamsa zwyciężyła ekipę Maverick's 108:119. Mecz stał na wysokim poziomie ale nie brakowało ostrych  zagrań i technicznych  fauli. Pierwsi na cenzurowanym znaleźli się Russel Westbrook  i Salah Mejri. W ostatniej kwarcie za dwa przewinienia techniczne z boiska wyleciał Kevin Durant który wyleciał za ostre zagranie przeciwko Justinowi Andersonowi i musiał opuścić parkiet American Airlines Center, to nie przeszkodziło jednak gościom w wygraniu tego  spotkania. Dla gości największą ilość oczek uzyskał Enes Kanter, turek zdobył 28, Russell Westbrook miał 25 punktów, 15 asyst i  5 zbiórek,  cenzurowany Durant uzbierał 19 punktów i  4 asysty. Stan rywalizacji  3:1 dla Thunder. Następne spotkanie w Chesapeake Energy Arena, oby było  w nim dużo energii.
 Zostajemy w  Teksasie aby przyjrzeć się rywalizacji  Houston Rockets i Golden State Warriors. gospodarze po ostatnim zwycięstwie odżyli i mieli nadzieje na wyrównanie stanu rywalizacji do  2:2. goście z Oakland natomiast znów mogli liczyć na swojego  lidera Stephena Curry'ego, który wrócił po dwóch  meczach  absencji. Pierwsze dwie kwarty bardzo  wyrównane i zakończone remisem do  przerwy po tym jak "Brodacz" Harden trafił w ostatnich  sekundach za trzy punkty. Wtedy  już drużyna gości  radziła sobie bez swojej gwiazdy  Stephena Curry'ego  który w pierwszej kwarcie po jednym ze starć z rywalem doznał kontuzji kolana i nie wiadomo kiedy wróci  na parkiet.Play-offy w tym sezonie są bardzo  pechowe dla lidera Warriors.Gospodarze mogli wykorzystać absencje Curry'ego w trzeciej i czwartej kwarcie , ale zamiast wygrać dali się wypunktować podopiecznym Steve'a Kerra. Golden State bardzo  dobrze zareagowało na stratę swojego  najlepszego  strzelca, a największym plusem tego  spotkania był występ Andre Iguodali, MVP poprzednich  finałów NBA, który zdobył 22 punkty, 3/4 z rzutów za trzy, 4 asysty, 5 zbiórek, Klay Thompson zdobył 23 punkty 5 asyst i 7?11 z a trzy. Draymond Green, Harrison Barnes oraz Shaun Livingston dołożyli razem 39 punktów i trzecia porażka w rywalizacji do  4 zwycięstw stała się faktem. Gospodarzy próbował ratować Dwight Howard 19 punktów, 15 zbiorek i James Harden 18 punktów i 10 asyst, czyli  podwójne Double-Double dla gwiazd Rockets. Na nic zdały się te zdobycze gdy mistrzowie z poprzedniego sezonu pokazali bardzo dobrą grę drużynową i ostatecznie pokonali ekipę J.B. Bickerstaffa 94:121, Stan rywalizacji  3:1 dla Warriors.
Pozostały jeszcze dwa czwarte spotkania , mianowicie Charlotte z Miami, oraz Portland z Clippers, mecze  26 kwietnia o 1.00 i 4.30 nad ranem.
continue reading Pierwsze rozstrzygnięcia, wyrównana walka, co dalej z Currym ?