piątek, 7 kwietnia 2017

Walka, emocje, tragedie i bezradność - co słychać w 2. Bundeslidze.



Walka, emocje, tragedie i bezradność - co słychać w 2. Bundeslidze.


Wielkie piłkarskie potęgi klubowe walczą o prym na ligowym podwórku oraz w europejskich pucharach, innym natomiast zdarza się walczyć o pozostanie na najwyższym szczeblu krajowych rozgrywek. Natomiast na zapleczu tych lig często dochodzi do bitwy, która jednym pozwala wrócić do elity, a drugim odbiera tożsamość i czasami sprowadza do budowy zespołu od zera. W ostatnich tygodniach przedstawiłem sytuacje jaka kształtuje się za kulisami najważniejszych lig europejskich. Dzisiaj kolejna odsłona, po SkyBET Championship i LaLiga 1|2|3 czas na analizę rozgrywek 2. Bundesligi.

Drużyny występujące w tegorocznym sezonie 2. Bundesligi rozegrały dotychczas 27 z 34 zaplanowanych spotkań. W przeciwieństwie do Championship czy LaLiga 1|2|3 w których faworyci do awansu wypracowali sobie komfortową przewagę punktową nad reszta stawki, to w 2. Bundeslidze można zauważyć wyrównaną walkę w górnej jak i dolnej części tabeli. Nie brakuje także zespołów, które mogą powoli snuć plany na nowy sezon. Właśnie tymi zespołami zajmę się na początku.
Od miejsca 6 do 10 to drużyny, którym nie grozi spadek do niższej klasy rozgrywkowej ale również nie liczą się one w walce o awans do 1. Bundesligi. W tym gronie znalazły się takie zespoły jak: SpVgg Greuther Furth, 1.FC Heidenheim, 1.FC Nurnberg, SV Sandhausen oraz teoretycznie Fortuna Dusseldorf. Greuther Furth znane również jako popularne "koniczynki", przez ostatnie 20 lat tylko raz występowało na szczeblu 1. Bundesligi (sezon 2012/13- 18 miejsce w tabeli i spadek). Rzadko kiedy natomiast zdarzało im się zakończyć sezon 2. Bundesligi poza 10. Ten sezon będzie prawdopodobnie 17 takim przypadkiem. Podopieczni węgierskiego szkoleniowca - Janos'a Radoki'ego uzbierali dotychczas 40 oczek, co pozwala zajmować im 6 pozycję w tabeli. Najlepszymi zawodnikami Furth są: Balazs Megyeri, Adam Pinter (Węgry), Marco Caligiuri (Niemcy), Robert Zulj (Austria), Jurgen Gjasula (Albania), Veton Berisha (Norwegia) oraz Serdar Dursun (Turcja). Jednak ta różnorodność piłkarzy nie przyniosła sukcesu w postaci miejsca premiowanego awansem. Dlatego kibice Bawarskiego  klubu marzenia o 1. Bundeslidze muszą odłożyć na kolejny sezon.
"Koniczynki" od kilku sezonów bezskutecznie próbują awansować do  1. Bundesligi.

Heidenheim oraz Nurnberg skompletowały po 35 punktów w tym sezonie. Klub z Badenii-Wirtembergii od kilku sezonów wspinało się po kolejnych szczeblach rozgrywek w Niemczech. Od sezonu 2014/15 występują w 2. Bundeslidze i spisują się solidnie, zajmując na koniec miejsca w środkowej części tabeli. Gwiazdą zespołu jest 31-letni kapitan i najlepszy strzelec - Marc Schnatterer, który ustrzelił 10 bramek i 11 razy asystował swoim kolegom. Popularny "Der Club" czyli Nurnberg rozgrywa 3 sezon na zapleczu Bundesligi od spadku w 2015 roku. W tym sezonie drużyna z Easy-Credit Stadion miała walczyć o awans. Nic z tych rzeczy jednak, po stracie w zimowym okienku transferowym Guido Burgstallera (teraz Schalke04), który strzelił 14 bramek w 16 spotkaniach. Włodarze Nurnbergu nie znaleźli odpowiedniego zastępstwa za austriackiego napastnika i tym samym jasnym było, że pogrzebali swoje szanse na awans.  SV Sandhausen w 2 lidze występuje od 2012 roku, lecz nigdy nie zakończyli sezonu w 10. Tym razem mają taką szansę. Drużynę tureckiego trenera Kenana Kocaka "ciągną" dwaj napastnicy - Andrew Wooten (9 bramek, 4 asysty) oraz Lucas Holer (5 bramek, 6 asyst).
Piłkarze Heidenheim(białe koszulki),walczą z Nurnbergiem(bordowe koszulki) o miejsce w pierwszej 10 ligi.

Fortuna Dusseldorf to zespół zajmujący 10 pozycję. Podopieczni Friedhelm'a Funkel'a notują kolejny przeciętny sezon. Niestety nic do gry nie wnoszą tacy piłkarze jak: Didier Ya Konan, Oliver Fink czy Ozkan Yildirim. Na wyróżnienie zasługują jedynie Rouwen Hennings (8 bramek i 3 asysty) oraz Ihlas Bebou (5 bramek i 5 asyst). Kolejny sezon kibice popularnych "Flingeraner" spędzą w drugiej klasie rozgrywkowej. 


Sandhausen(czarno-białe koszulki) oraz Dusseldorf(czerwone koszulki).
Skupimy się teraz na drużynach zamieszanych w walkę o utrzymanie. Z pewnością ciężko będzie pozostać w gronie drugoligowców zespołowi Karslruhe, który uzbierał tylko 22 punkty i do miejsca dającego utrzymanie traci aż 7 punktów. "KSC" to chyba jeden z najbardziej niestabilnych zespołów ostatnich lat w Niemczech. Problemy finansowe, widmo rozwiązania klubu - to tylko niektóre z problemów zespołu z Wildparkstadion. Podobnie jest też teraz, w drużynie Karslruhe brakuje lidera z prawdziwego zdarzenia. Dimitrios Diamantakos oraz Moritz Stoppelkamp starają się z całych sił aby przedłużyć nadzieję w walce o utrzymanie, lecz to może nie wystarczyć. Drużyny, które zajmują kolejno 15, 16 i 17 miejsce to Erzgebirge Aue, Arminia Bielefeld i St. Pauli. "Piraci Ligi", jak często mówi się o zespole z przedmieść Hamburga, gdyby zakończyli sezon na 16 miejscu to zagraliby w barażach z 3 drużyną 3 ligi niemieckiej. Jednak to wszystko może się jeszcze zmienić. Wyróżniającymi zawodnikami drużyny prowadzonej przez trenera Ewalda Linena są z pewnością Aziz Bouhaddouz (10 bramek), Cenk Sahin (4 bramki, 5 asyst) oraz Waldemar Sobota(1 bramka, 5 asyst). Lecz klub z Millerntor-Stadion do ostatniej kolejki będzie walczyć o utrzymanie. Arminia Bielefeld to drużyna, której niezwykle trudno będzie utrzymać się w gronie 2 ligowców. Kibice "Die Arminien" mogą liczyć tylko na napastnika Fabiana Klosa(12 bramek). Fani tej drużyny już chyba przyzwyczaili się do ciężkich czasów i gry pomiędzy 2 a 3 ligą. Natomiast klub z Saksonii czyli Erzgebirge od kilku sezonów zajmuje miejsce w dolnej części tabeli, a walka o utrzymanie to dla nich żadna nowość. Kibice klubu z byłego NRD znów muszą uzbroić się w dużą dawkę spokoju i emocji do samego końca sezonu.
St. Pauli(brązowe koszulki), Erzgebirge(białe koszulki)

KSC (niebieskie koszulki), Arminia (czerwone koszulki).
Wurzburger Kickers to beniaminek tegorocznego sezonu. Podopieczni byłego zawodnika HSV, a teraz trenera - Bernd'a Hollerbach'a, mają duże szanse na pozostanie w 2. Bundeslidze na kolejny sezon. Dotychczas uzbierali 31 punktów i plasują się na 13 miejscu w tabeli. Jeżeli w następnych tygodniach nie stracą ważnych punktów, to będą mogli planować nowy sezon wśród drugoligowców. Trzy kolejne drużyny, które zamieszane są w walkę o utrzymanie to kluby, które kilkanaście sezonów temu stanowiły o sile 1. Bundesligi. Teraz mierzą się z drastyczną rzeczywistością. VfL Bochum, 1860 Munchen oraz 1.FC Kaiserslautern do końca sezonu będą drżały o byt w 2 lidze. Pewnie wszystkich kibiców Bundesligi dziwi postawa i dyspozycja tych drużyn. Zespół z północnej Westfalli, który jak już spadał z 1. Bundesligi, to szybko wstawał z kolan i wracał do niej. Stąd też przydomek "Niedegradowalni" lecz od kilku sezonów plan ten przestał działać, a Bochum jest już tylko przeciętniakiem 2 ligi. Trener - Gertjan Verbeek w tym sezonie może liczyć na Johannesa Wurtza(8 bramek, 4 asysty) i Peniela Mlape(7 bramek, 2 asysty). 1860 odkąd w sezonie 2003/04 spadło z 1. Bundesligi tylko raz podjęło walkę o awans, zaraz po degradacji ukończyli sezon na 4 miejscu. Od tego czasu cały czas występują na szczeblu 2. Bundesligi i wydaje się, że w następnych sezonach nie zobaczymy ich  w 1. Bundeslidze, a wręcz przeciwnie mogą prędzej trafić do 3 ligi. W zespole "Lwów" od dawna brakuje piłkarzy, którzy mogliby wprowadzić ten klub na wyższy poziom. Nawet były piłkarz Bayernu, Wolfsburga, HSV czy Herthy - Ivica Olic nie jest w stanie podnieść ducha drużyny drugiego najbardziej rozpoznawalnego zespołu z Monachium. 


Bochum (1 zdjęcie), 1860 (2 zdjęcie), K'lautern (3 zdjęcie) wszystkie trzy kluby potrzebują wsparcia kibiców w tym ciężkim sezonie.
Kolejny zespół, który znalazł się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie to drużyna z Betzenberg. Gdy w sezonie 2011/12 piłkarze Kaiserslautern pożegnali się z 1. Bundesligą, to nikt nie spodziewał się, że tak długo będzie trzeba czekać na ich powrót. Po spadku trzykrotnie "Czerwone Diabły" były o krok od awansu, jednak cały czas brakowało tego czegoś. Od dwóch sezonów wyniki drużyny z Fritz-Walter-Stadion są coraz bardziej rozczarowujące i wydaje się, że rozbrat z 1. Bundesligą potrwa jeszcze dłużej. Gwiazdą zespołu Norbert'a Meier'a miał być Węgier - Zoltan Stieber, a niespodziewanie jest nim Osayamen Osawe (6 bramek). Szkoda, że w K'lautern nie ma już tak utalentowanych  piłkarzy jak niegdyś Miroslav Klose, wtedy zapewne oglądalibyśmy ich w innej części tabeli, a nawet w innej klasie rozgrywkowej.
O miejsca premiowane awansem do 1. Bundesligi walczy 5 drużyn. Najmniejsze szanse ma bodajże drużyna z Drezna. Beniaminek tegorocznego sezonu swój skład w większości opiera na rodowitych piłkarzach. Warto też dodać iż w kadrze brakuje wielkich nazwisk. Odkryciem tego  sezonu z pewnością jest 28 letni napastnik - Stefan Kutschke (14 bramek, 4 asysty). Jeżeli utrzyma formę do końca sezonu, to Dynamo może jeszcze powalczy o awans. Na 4 miejscu znajduje się spadkowicz z zeszłego sezonu. Hannover jeszcze niedawno mógł pochwalić się grą w europejskich pucharach, a dziś musi walczyć o powrót do elity. Popularne "96" od początku sezonu znajdują się w ścisłej czołówce i powalczą o awans z pierwszego miejsca. Najlepszymi zawodnikami w talii trenera - Andre Breitenreitnera są z pewnością - Martin Harnik (14 bramek, 2 asysty) oraz Kenan Karaman ( 6 bramek, 6 asyst). Wydaje się, że klub z Dolnej Saksonii po sezonie absencji wróci do 1. Bundesligi.
Kibice Dynama to  jedni z najgłośniejszych  w całych Niemczech, fajnie byłoby ich zobaczyć w 1. Bundeslidze. 

Hannover 96 radość po kolejnym zwycięstwie i pozycji lidera.

Trzy kolejne kluby, które walczą o prawo gry w Bundeslidze to Union Berlin, Eintracht Braunschweig oraz VfB Stuttgart. W tym gronie z pewnością może dziwić obecność drużyny "Eiserne". Lecz od kilku sezonów drużyna z Berlina pokazuje aspiracje do gry o najwyższą klasę rozgrywkową. Jens Keller - trener "żelaznych" w tym sezonie ma dużo pożytku z takich piłkarzy jak: Emanuel Pogatetz, Philipp Hosnier (Austria) oraz Felix Kroos(brat Toniego  Kroos'a). Natomiast do rewelacji sezonu należą: Demir Kreilach, Colin Quaner oraz Steven Skrzybski. Ten ostatni jest świetnym przykładem na to, że warto stawiać na wychowanków klubu. Jeżeli piłkarzom z Alte Forsterei uda się awansować, to w przyszłym sezonie w 1. Bundeslidze czekać nas będą derby Berlina.
"Żelaźni" to rewelacja ligi, ciekawe czy w przyszłym sezonie będą grać na boiskach  1. Bundesligi.
Ekipa "Lwów" z Brunszwiku też ma "chrapkę" na ponowne występy w Bundeslidze. Mimo zadyszki jaką zanotowali w tym sezonie nadal liczą się w walce o awans i tak pewnie pozostanie do ostatniej kolejki, a bramki Domiego Kumbeli, Christoffera Nymana czy Onela Hernandeza mają dać ponowny awans drużynie kierowanej przez Torstena Lieberknecht'a.
Eintracht Braunschweig i ich  kibice - czy zaglądają już powoli w stronę 1 ligi.
Szybkie odrodzenie VfB Stuttgart.

Kolejnym spadkowiczem, który natychmiast chciałby wrócić do elity jest zasłużony dla niemieckiej piłki VfB Stuttgart, któremu w zeszłym sezonie widmo spadku zapukało do drzwi. Kibice "Die Schwaben" mogą w tym sezonie liczyć na najlepszego napastnika 2. Bundesligi - Simona Terodde (17 bramek) oraz na Carlosa Mane, który jest jednym z najlepszych  asystujących (9 asyst). Nie można również zapomnieć o Christianie Gentnerze, który po spadku pozostał w klubie, czym skradł serca kibiców z Mercedes-Benz-Arena, a także jest prawdziwą ostoją swojej drużyny. 
W 2 lidze występuje 13 zawodników z Polski o to ich  statystyki:

Przedstawiam tabele najlepszych  strzelców 2. Bundesligi.


W niemieckich rozgrywkach klubowych emocji nigdy nie brakuje, a szczególnie widać to gdy gra toczy się o awans lub utrzymanie. Warto zatem czasem zajrzeć, co dzieje się na zapleczu jednej z najlepszych lig w Europie.

continue reading Walka, emocje, tragedie i bezradność - co słychać w 2. Bundeslidze.

piątek, 31 marca 2017

Kataloński włóczykij - Bojan Krkic.

Kataloński włóczykij - Bojan Krkic.

W 2008 roku, a dokładniej 23 marca po ligowym spotkaniu z Realem Valladolid, popularny kataloński dziennik sportowy "Mundo  Deportivo" oraz włoska "Gazzetta dello Sport"  wspólnie okrzyknęły go cudownym dzieckiem futbolu. Od tego czasu  minęło prawie 10 lat, a ten hiszpański napastnik nie osiągnął jeszcze szczytu swoich możliwości. Przed nami sylwetka perełki popularnej szkółki barcelońskiej La Masii - Bojana Krkic'a, który został wędrownikiem europejskiej piłki klubowej. 


Bojan to syn byłego piłkarza oraz scouta piłkarskiego Bojana Krkic'a seniora. Młody Krkic przygodę z piłką zaczął w wieku 9 lat w drużynie Benjami A w Barcelonie. Od pierwszego  kontaktu z piłką, młody Bojan chciał zostać zawodowym piłkarzem. W 1998 roku w wieku 8 lat napisał wypracowanie w którym opisał podziw dla byłego snajpera Barcelony - Patricka Kluiverta oraz Manchesteru United, jednak dodał, że w przyszłości chciałby zostać piłkarzem Dumy Katalonii.  
Sztuka ta udała się Krkicowi w kwietniu 2007 roku, gdy po znakomitych występach we wszystkich przedziałach wiekowych Blaugrany, trafił do drużyny Barcy B. Tam w 22 występach uzbierał 10 bramek i został najlepszym strzelcem drużyny. Wyczyn ten nie został niezauważony przez pierwszego trenera Franka Rijkaarda, który włączył go do pierwszego zespołu. Rok 2007 to dla Bojana rok debiutów i bicia rekordów. Najpierw rozegrał pierwsze spotkanie w pierwszej drużynie w towarzyskim meczu z Al-Ahly Kair, w związku z czym stał się czwartym najmłodszym debiutantem w historii klubu z stolicy Katalonii, zaraz po Paulino Alcantarze, Vicente Martinezie i Ramonie Pareirze. 16 września zadebiutował w rozgrywkach ligowych mając zaledwie 17 lat i 19 dni, a już 2 dni później został najmłodszym piłkarzem Barcelony, który rozegrał spotkanie w elitarnej Champions League. Gdy tak szybko zalicza się debiut w pierwszej drużynie to na premierową bramkę też nie trzeba było długo czekać. 20 października został najmłodszym ligowy strzelcem FC Barcelony(17 lat, miesiąc i 22 dni). Kolejne małe sukcesy przychodziły w mgnieniu oka - najpierw występ w meczu z Realem Madryt w derbach, a także pierwsza bramka w Lidze Mistrzów(aktualnie 3 najmłodszy strzelec zaraz po Ofori-Quaye i Kovacicu). W 2007 "El Criu" oprócz debiutanckich występów czy bramek, zebrał również masę indywidualnych nagród. Poniżej infografika z osiągnięciami Bojana.


Kolejne sezony w zespole, który prowadzony był przez Pepa Guardiolę okazały się być trudniejszymi niż to się wydawało. Bojan występował w wielu spotkaniach, lecz nie zadomowił się w pierwszej jedenastce na stałe oddając miejsce takim zawodnikom jak Pedro czy Jeffren. Po czterech sezonach w Dumie Katalonii Krkic postanowił zmienić barwy klubowe. 
Nowym pracodawcą została AS Roma. "Giallorossi" - wykupili Krkic'a za 12 mln. Euro. Sezon spędzony w wiecznym mieście nie był tak efektowny jak te w Katalonii. Tylko 7 bramek w 37 występach nie są imponującym wyczynem. Ówczesny trener Romy - Luis Enrique oraz szefostwo postanowiło nie przedłużać kontaktu z młodym Katalończykiem, dlatego kolejnym pracodawcą został inny wielki włoski klub - AC Milan. Klub z San Siro wypożyczył 22 letniego piłkarza. Bojanowi w ekipie "Rossonerich" układało się różnie, początek sezonu miał obiecujący występując w większości spotkań. Lecz kontuzja, która wykluczyła go na 47 dni, pogrzebała dobrze zapowiadający się sezon. Tylko 3 bramki na 27 spotkań to za mało dla tak obiecującego piłkarza jakim okrzyknięty został Krkic. Milan również postanowił, że nie wykupi napastnika z Barcelony. 

Po raz kolejny perspektywiczny snajper zmuszony został do  szukania sobie nowego pracodawcy ponieważ Barcelona także nie była zainteresowana powrotem swojego wychowanka na Camp Nou. Sezon 2013/2014 można było nazwać przygodą pod tytułem - Eredivisie. Na zakontraktowanie piłkarza zdecydował się jeden z najbardziej utytułowanych klubów z Holandii mianowicie Ajax Amsterdam. Euforia z występów na Amsterdam ArenaA nie trwała zbyt długo - ponowna kontuzja i kolejna przerwa w grze. Problemy z udem wykluczyły Bojana na 2 miesiące, przez co opuścił wiele spotkań i praktycznie stracił szansę na grę w pierwszej drużynie. Przez cały sezon spędzony w "Godenzonen" Krkic wystąpił w 32 spotkaniach i strzelił raptem 5 bramek. Był to kolejny rozczarowujący sezon. Ajax podobnie jak Roma i Milan postanowił pozbyć się napastnika, a jego usługami zainteresowało się angielskie Stoke City. Bojan zgodził się na warunki kontraktu zaproponowane przez "The Potters" i tak przeniósł się do deszczowej i wietrznej Anglii. Po raz kolejny sezon zaczął dość obiecująco. Lecz w Anglii również nie ominęła go plaga kontuzji. Tym razem uraz był o wiele bardziej bolesny i dłuższy niż w Holandii czy Włoszech. Zerwane więzadła krzyżowe wykluczyły go z gry na 181 dni, to oznaczało, że Stoke do końca sezonu nie mogło liczyć na jego zaangażowanie. 5 bramek w 18 meczach to wynik jaki osiągnął w sezonie 2014/15 w barwach klubu z Britannia Stadium. Po wyleczeniu kontuzji Bojan wrócił z nadziejami na lepsze czasy - zaliczył 31 występów i strzelił 7 bramek w ekipie trenowanej przez Marka Hughes'a. Włodarze Stoke postanowili nie pozbywać się wciąż perspektywicznego zawodnika, dając tym samym nadzieję Katalończykowi na to, że jego kariera jeszcze nie rozmieniła się na grosze. Przez połowę sezonu 2016/17 w Stoke wystąpił 11 razy i trzykrotnie trafił do siatki rywali, lecz nadal nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Popularni garncarze zdecydowali się na wypożyczenie, nowym kierunkiem dla Bojana były Niemcy, a dokładniej klub z Moguncji. Do tej pory Katalończyk wystąpił w 5 meczach pod wodzą trenera Martina Schmidta jednak w żadnym spotkaniu nie zaliczył pełnych  90 minut. Mimo wędrowniczej kariery "El Criu" zebrał bogatą gablotę pucharów i nagród. Większość zdobył jeszcze za czasów gry w Barcelonie lecz nie można stwierdzić, że te sukcesy przyniosły mu chwałę.


Ciekawe czy do zakończenia wypożyczenia z Stoke, 26-letni napastnik zaliczy jakieś trafienie w barwach "Die Nullfunfer". Jeżeli nie, to niestety będzie trzeba przyznać iż niegdyś okrzyknięty cudownym dzieckiem futbolu piłkarz jest tylko przeciętnym zawodnikiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wieku 26 lat zwiedził już prawie wszystkie najlepsze i najbogatsze ligi Europy. Do skompletowania pozostaje mu jeszcze Ligue1, kto wie czy w następnych sezonach nie zdecyduje się właśnie na przenosiny do Francji. Szkoda tylko, że jego kariera potoczyła się właśnie tak a nie inaczej bo "papiery na granie" Bojan Krkic miał jak nic.
continue reading Kataloński włóczykij - Bojan Krkic.

środa, 29 marca 2017

Walka, emocje, tragedie i bezradność - co słychać w LaLiga1I2I3

Walka, emocje, tragedie i bezradność - co słychać w LaLiga1𝝞2𝝞3

Weekend zaowocował w emocje związane z meczami reprezentacji, które sprawdzały swoje siły w  eliminacjach do  Mistrzostw Świata w Rosji w 2018 roku.  Jednak niektórzy z nas oprócz śledzenia wyżej wymienionych spotkań mogli także przyglądać się temu co działo się na zapleczu hiszpańskiej - LaLiga Santander. Zapraszam na podsumowanie dotychczasowych wydarzeń z LaLiga1𝖨2𝖨3.

Zespoły z drugiej ligi hiszpańskiej rozegrały dotychczas 31 z 42 spotkań w tym sezonie. Drużyny podzieliły się przez ten czas na dwa fronty. Jedni to walczący o utrzymanie, drudzy natomiast walczą o miejsca premiujące bezpośrednim awansem lub możliwością  gry w play-offach o Primera Division.  Najpierw skupimy się na zespołach które spisują się poniżej swoich umiejętności. Gdy w poprzednim sezonie drużyny Cordoby i Gimnasticu walczyły w play-offach o występy w LaLiga Santander to pewnie żaden z ich sympatyków nie podejrzewał, że w nowym sezonie będą spisywać się tak słabo. Popularni "Blanquiverdes" po odejściu Xisco oraz Florina Andone(teraz Deportivo LaCoruna) nie załatały dziury, która powstała w ataku i dlatego też w tym sezonie znajdują się w takim, a nie innym położeniu. Z dołka może wyprowadzić ich jedynie dobra gra Rodriego, który w tym sezonie strzelił 10 bramek w 28 spotkaniach. Popularnym "Nastic" natomiast nie pomogła zmiana trenera. Vicente Moreno został zastąpiony przez Juana Merino, który jak na razie nie potrafi wprowadzić drużyny z Katalonii na odpowiednie tory.
Cordoba C.F.(u góry): Bittolo; Lora; Cisma; Luso; Coro; Kieszek
(na dole):Bergdich; Aguza; Edu Ramos; Rodri, Alfaro.
Piłkarze Gimnasticu cieszą się z jakże ważnych  bramek w tym sezonie.


Fatalnie spisują się także ekipy Alcorcon czy Saragossy, którzy w poprzednim sezonie znajdowali się tuż za miejscami premiującymi grę w play-offs.  Innymi drużynami które zamieszane są w walkę o utrzymanie to: Mirandes, Real Mallorca, U.D. Almeria, Rayo Vallecano, UCAM Murcia, Numancia, Elche, czy  Reus. Zastanawiające jest pewnie czy drużyna o przydomku "Rojiblancos" czyli Almeria dźwignie się z kolan i uratuje się przed spadkiem. Sytuacja jest trudna lecz nie beznadziejna. Do tej pory uzbierali 32 punkty, które w dużej mierze zawdzięczają trójce napastników: Quique(10goli), Fidel(6) oraz Antonio Puertas(6) razem zdobyli 22 bramki w tym sezonie. Jeżeli ich forma znacznie się nie obniży to drużyna z Andaluzji powinna utrzymać się w lidze. Podobne problemy ma także ekipa prowadzona przez Javiera Olaizola. Popularni "Barralets" od spadku z Primera Division w 2013 roku przeżywają prawdziwy sportowy regres. Klub z Balearów czwarty sezon z rzędu walczy o życie w Segunda Division. W klubie od dawna nie ma piłkarzy z wielkimi nazwiskami tj: Samuel Eto'o, Miguel Angel Nadal czy Daniel Guiza. Teraz występują tam tacy piłkarze jak: Dejan Lekic, Brandon Llamas, Juan Dominguez oraz Ion Ansotegi.
U.D Almeria
Piłkarze i kibice Mallorci w tym sezonie maja mało powodów do  radości.


Słabo spisuje się również ekipa Rayo Vallecano. Popularni "Franjirrojos" po spadku z pierwszej ligi nie dostosowali się do atmosfery panującej w niższej klasie rozgrywkowej. Strata zawodników, którzy w zeszłym sezonie stanowili o sile zespołu spod Madrytu jest bardzo  widoczna. Najlepszymi zawodnikami są: Javi Guerra, Patrick Ebert czy Manucho jednak ich dorobek strzelecki nie jest imponujący. Żaden z tych zawodników nie wpisał się na listę strzelców więcej niż sześć razy. Rolę trenera pełni teraz Michel, który zastąpił takich trenerów jak: Jose Sandoval czy Ruben Baraja. Można więc gołym okiem dostrzec, że w klubie z Estadio de Vallecas sytuacja jest bardzo niekorzystna. Beniaminki z Reus czy Murcii mają dość duże szansę na pozostanie w drugiej lidze. Numancia i Elche z kolei muszą zdobyć jeszcze kilka punktów by bezpiecznie myśleć o nowym sezonie. 

Drużyna Rayo Vallecano
Teraz przeniesiemy się do górnej części tabeli i sprawdzimy kto  ma szansę na bezpośredni awans do LaLiga Santander, a kto będzie zmuszony do walki w play-offach. Ciekawy sezon zalicza druga drużyna Sevilli czyli Sevilla Atletico, zespół który awansował w tym sezonie do Segunda Division w swoich szeregach ma takich perspektywicznych zawodników jak: Ivi Lopez, Borja Lasso, Alejandro Pozo, Maryan Shved, Andres Schetino, bracia Borja i Fede San Emeterio oraz Fabrice Ondoa. Właśnie tym młodzikom trener Diego Martinez zasługuje tak wysokie miejsce w tabeli.
Młoda drużyna Sevilli z takimi perełkami jak Borja Lasso czy Pozzo.

Oprócz drugiej drużyny Sevilli uznanie należy się innemu beniaminkowi tegorocznego sezonu czyli - Cadiz C.F. . Klub, który przez ostatnie cztery sezony występował w trzeciej lidze w tym sezonie jest rewelacją ligi. Wysokie trzecie miejsce podopiecznych  Alvaro Cervery pozwala myśleć o awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Dzięki takim piłkarzom jak: Alfredo Ortuno(15 bramek), Salvi Sanchez(5) Aitor Garcia(4) czy wiekowy już Daniel Guiza(2) fani popularnych "Submarino amarillo" mogą być pewni, że ich sezon skończy się dobrze.
Alfredo Ortuno, drugi strzelec tegorocznego  sezonu LaLiga 2.

W walce o baraże do LaLiga są jeszcze takie drużyny jak: Real Valladolid, Huesca czy Getafe. Pierwsza z wymienionych drużyn traci trochę punktów do miejsca premiowanego awansem do baraży lecz nikt ich z tej walki jeszcze nie wykreślił. Podopieczni Paco Herrery znów chcieliby zawitać do Primera Division, z którą pożegnali się w 2014 roku. W osiągnięciu tego celu pomagają z pewnością: Jose Manuel Arnaiz(8bramek), Juan Villar(7), Raul de Tomas(7), Michel(3) i Jaime Mata(3). Kibice, którzy swoja drużynę często nazywają "Pucela" mają nadzieję, że końcówka tego sezonu będzie obfitowała w emocje i sukcesywną grę, która pozwoli im grać w barażach o awans do  Primera Division. Kolejną drużyną która może dołączyć do grona  drużyn walczących o pierwszą ligę jest S. D. Huesca. Aragoński klub jeszcze nigdy nie występował w najwyższej klasie rozgrywkowej lecz patrząc na osiągnięcia takich drużyn jak np: Leganes to można śmiało twierdzić iż niemożliwe nie istnieje. Alvaro Vadillo(7 bramek), Gonzalo Melero(7), Borja Lazaro(6), Samu Saiz(5), David Ferreiro(4) to  nazwiska na które w tym sezonie może liczyć trener Juan Anquela.
S.D. Huesca
Real Valladolid





"Azulones" to kolejna drużyna, która walczy o szybki powrót do elity. Getafe przez 12 lat niezmiennie występowało w Primera Division jednak i do nich zajrzało widmo spadku. Okazało się, że drużyna Pepe Bordalasa szybko zareagowała na niepowodzenia z poprzedniego sezonu i kto wie czy w tym sezonie nie wrócą do najwyższej klasy rozgrywkowej. Podstawowe filary zespołu z Coliseum Alfonso Perez postanowiły powalczyć o dobre imię klubu z przedmieść Madrytu i jak na tę chwilę plan realizują. Na wyróżnienie z pewnością zasługuje 34 letni Jorge Molina, który strzelił 12 bramek w tym sezonie.
Jorge Molina najlepszy strzelec Getafe w tym sezonie.

Tenerife i Oviedo to kolejne zespoły, które chętnie dołączyłyby do grona pierwszoligowców. Zarówno "Chicharreros" oraz "Carbayones" w ostatnich latach przeszły spory regres sportowy jednak teraz widać, że ten upadek wyszedł tym drużynom na dobre. Obydwie drużyny cechuje ciężka praca i nieustępliwość, a trenerzy Josep Luis Matri (Tenerife) i Fernando Hierro (Oviedo) swój system gry opierają na zespołowości, a nie na indywidualizmie. Do podsumowania tabeli pozostają tylko dwa pierwsze miejsca na których znajdują się Girona i Levante. Kataloński klub od dwóch sezonów próbuje dostać się do Primera Division i wydaję się że w tym roku może się to udać. Ośmiopunktowa przewaga nad miejscem trzecim daje podopiecznym Pablo Machina bezpieczną przewagę. Natomiast wyróżniającym się zawodnikiem w ekipie "Blanquivermells" jest włoski napastnik Samuele Longo, który zdobył  12 bramek. Drużyna która przewodzi w tabeli to Levante. Zeszłoroczny spadkowicz z Priemra Division, który bardzo szybko chce wrócić do grona pierwszoligowców. W osiągnięciu celu pomagają tacy  zawodnicy  jak: Roger Matri(19 bramek) najlepszy strzelec ligi czy Jose Campana, Jose Luis Morales oraz Victor Casadesus.  19-punktowa przewaga nad trzecim miejscem wydaje się być bezpiecznym handicapem. Natomiast kibice popularnych "Granotas" po krótkiej absencji znów będą mogli cieszyć się emocjami w  LaLiga Santander. 
Kibice Girony mają powody do radości w tym sezonie.

Podobnie jak kibice Levante i ich  najlepszy strzelec Rodri(w środku).

W drugiej lidze hiszpańskiej występuje tylko dwóch polskich  piłkarzy. Paweł Kieszek broni barw Cordoby, a Cezary Wilk występuje w Realu Saragossa. 32 letni bramkarz zaliczył w tym sezonie 27 spotkań w których  tylko 6 zanotował czyste konto. Cezary Wilk natomiast nie cieszy się uznaniem w oczach trenera, a także przegrywa walkę o miejsce w składzie z Alberto Zapaterem.
Paweł Kieszek

Cezary Wilk

Na koniec przedstawiam tabelę LaLiga 1𝖨2𝖨3, za kilkanaście kolejek dowiemy się kto znajdzie się w gronie takich drużyn jak Barcelona, Real czy  Atletico  Madryt, a kto podąży drogą choćby Racingu Santander, Albacete, Herculesu Alicante czy Recreativo Huelva, które od kilku sezonów przeżywają prawdziwy regres, a powrót choćby do drugiej ligi jest dla nich niemal nieosiągalny. 
Na koniec przedstawiam listę najlepszych  strzelców tego sezonu.


 
continue reading Walka, emocje, tragedie i bezradność - co słychać w LaLiga1I2I3

czwartek, 23 marca 2017

Odrodzone AS Monaco wkracza do czołówki europejskiej piłki klubowej.

Odrodzone AS Monaco wkracza do czołówki europejskiej piłki klubowej.

 
13 lat po niespodziewanym sukcesie, jakim niewątpliwie był awans do finału Champions League klubu AS Monaco, los po raz kolejny stwarza szansę dotarcia do finału zespołowi Leonardo Jardima, po wyeliminowaniu w 1/8 finału Manchesteru City. Wszyscy eksperci oraz osoby blisko związane ze środowiskiem futbolu wiedzą, że klub pochodzący z Monte Carlo, wraca by zwojować Europę. Sprawdźmy ile podobieństw ma zespół Monaco nazwijmy to wersją Beta 1.0 z 2004 roku z teraźniejszą wersją Monaco wersja Beta 2.0 z 2017 roku. Zapraszam.

Rok 2004 pokazał, że piłka nożna to sport nieprzewidywalny. Rozgrywki elitarnej Ligi Mistrzów były idealnym przykładem takiej tezy. Nawet najlepszy bukmacher nie przypuszczałby, że w finale spotkają się takie drużyny jak: FC Porto(trenowane wtedy przez Jose Mourinho, który nie był jeszcze taką renomą trenerską jaką jest teraz) oraz klub z małego Księstwa na północy Francji czyli Monaco, którego trenerem w tamtym okresie był Didier Deschamps(obecny selekcjoner reprezentacji "Trójkolorowych"). Oba te nazwiska w tamtych latach dopiero zaczynały swoją przygodę z futbolem na ławkach trenerskich. Trzeba przyznać, że wyszło im to niesamowicie. Obie drużyny, zanim dotarły do  wielkiego finału rozgrywanego na "ArenaAufSchalke" w Gelsenkirchen, na swojej drodze wyeliminowały wielkich  potentatów. Popularne "Smoki" uporały się z Manchesterem United Sir Alexa Ferguson'a, znakomitym Olympiquem Lyonem czy Deportivo LaCoruna. Drużyna z Księstwa natomiast wyeliminowała w drodze do finału Lokomotiw Moskwa, a później przeszkodą były takie tuzy jak: "Galaktyczny" Real Madryt czy pompowane już wtedy pieniędzmi Romana Abramowicza - Chelsea Londyn. Kibice szczególnie będą pamiętać dwumecz z Realem Madryt, który przysporzył nie lada emocji. Pierwszy mecz "Królewscy" wygrali 4:2 i wydawało się, że awans jest pewny. Jednak w rewanżu drużyna Monaco odrobiła straty i wyeliminowała Real lepszym bilansem bramek strzelonych na wyjeździe. W tym pamiętnym sezonie Monaco posiadało w swoich  szeregach  takich  zawodników jak: Flavio Roma, Sebastien Squillaci, Patrice Evra, Gael Givet, Jaroslav Plasil, Ludovic Giuly, Jerome Rothen, Edouard Cisse, Dado Prso, Emanuel Adebayor, Shabani Nonda czy Fernando Morientes. Ten ostatni przyczynił się w dużej mierze do  wyeliminowania klubu w którym się wychował czyli - Realu Madryt. Został również królem strzelców tego pamiętnego sezonu z 9 golami, a na drugiej pozycji znalazł się jego kolega z ataku Dado Prso - 7 bramek.
 
Monaco z 2004 roku. Od lewej w górnym rzędzie: Ibarra, Cisse, Roma, Morientes, Zikos, Bernardi.
Na dole: Givet, Giuly, Rothen, Rodriguez, Evra.
Niestety nie osiągnięcie końcowego triumfu w Lidze Mistrzów spowodowało odejście piłkarzy, na których opierał się zespół Didiera Deschamps'a. Francuski trener także zrezygnował z funkcji po kolejnych dwóch sezonach i przeniósł się do Juventusu Turyn. Następne sezony w wykonaniu "Les Rouge et Blanc" nie były już tak udane, a inwestycje w piłkarzy także nie należały do  przemyślanych. Spowodowało to iż Monaco stało się ligowym średniakiem, a gdy doszły do tego problemy finansowe, klub stanął nad przepaścią. W sezonie 2010/11 Monaco spadło do Ligue2 i groziło im nawet rozwiązanie. Pomocną dłoń wyciągnął jednak rosyjski multimiliarder Dmitrij Rybołowlew, który zobowiązał się do zainwestowania 100 mln. euro w ciągu kolejnych czterech lat. Taki zastrzyk gotówki spowodował, że Monaco znów "wróciło do żywych". W sezonie 2013/2014 czerwono-biali znów grali w Ligue1, a gwiazdami zespołu byli tacy zawodnicy jak: Radamel Falcao, James Rodriguez, Eric Abidal, Jeremy Toulalan czy Ricardo Carvalho. Trenerem w tamtym okresie był Claudio Ranieri, jeden z najbardziej niedocenianych menadżerów na świecie. Już w pierwszym sezonie zajął 2 miejsce w lidze i wywalczył awans do LM. Lecz po sezonie włoski trener został zastąpiony przez Portugalczyka Leonardo Jardima, który uważany jest za przyszłość trenerską.
Wiemy jakie postępy pod wodzą byłego trenera Sportingu Lizbona dokonało Monaco. Znakomite występy w Ligue1 zaowocowały również w Lidze Mistrzów, co  widać chociażby w tym sezonie.
Monaco 2017. Od lewej u góry: Fabinho, Bakayoko, Raggi, Sidibe, Glik, Subasic.
Na dole: Leamr, Mbappe, Mendy, Falcao, Bernardo Silva.
Wspomniane przeze mnie na początku Monaco w wersji Beta 1.0, ma swoje podobieństwa do wersji Beta 2.0. Efektywna i efektowna gra, dużo zdobywanych bramek, emocjonujące mecze, no i własne talenty, które pukają do wielkiego świata futbolu. 
Monaco z 2004 roku zapamiętamy z takich spotkań jak mecz z Deportivo w fazie grupowej i historyczny - jak na tamten okres - wynik 8:3, czy właśnie pojedynki z Realem i Chelsea, w których także padało wiele bramek. Projekt Monaco 2017 to właśnie takie spotkania jak dwumecz z Manchesterem City. Kolejnym podobieństwem jest z pewnością ilość strzelanych goli przez Monaco z 2004 a Monaco z 2017.
  
Teraz skoncentrujemy się na porównaniu piłkarzy z 2004 roku z tymi z 2017 roku. Podobieństw jest wiele. Pod lupę weźmy choćby Fernando Morientesa i Radamela Falcao. Obydwaj zawodnicy do Monaco trafili po ciężkich kontuzjach oraz okresie gdy w swoich klubach nie łapali się do pierwszej jedenastki. Morientes opuścił Santiago Bernabeu, po tym jak sprowadzono Ronaldo i Owena. Falcao natomiast, po nieudanych przygodach w Manchesterze United i Chelsea oraz ciężkiej kontuzji zerwania więzadeł, postanowił wrócić do Księstwa. Obydwóm napastnikom te zabiegi wyszły na dobre. Morientes swoją grą pokazał, że zasługiwał na grę w ataku "Królewskich", a Falcao potwierdził, że jest snajperem z prawdziwego zdarzenia. Kolejnymi zawodnikami, których można porównać jest Ludovic Giuly, a jego odpowiednikiem teraz jest Bernardo Silva - obydwóch piłkarzy znakomicie odnajduje się na skrzydle jak i w środku pola. Giuly nazywany również "Małym księciem Monaco" zaskakiwał sprytem na boisku oraz niebagatelną techniką. Bernardo Silva powoli uczy się tego sprytu ale techniką "nie grzeszy".
Jerome Rothen, który w 2004 roku był ważną postacią, może być porównywany do Joao Moutinho. Jeden i drugi posiadali, bądź posiadają, znakomity przegląd pola, jednym idealnym podaniem potrafią złamać całą defensywę rywala. Inną ważną umiejętnością są stałe fragmenty gry oraz bardzo dobry strzał z dystansu. Jaroslav Plasil i Edouard Cisse to wypisz wymaluj pomocnicy takiego formatu jak Fabinho czy Tiemoue Bakayoko.
W obronie natomiast Monaco miało do dyspozycji takich  obrońców jak: Sebastien Squillaci, Gael Givet, Patrice Evra czy  Hugo Ibarra. Czwórka ta tworzyła wtedy jeden z najlepszych  bloków defensywnych w Europie. Najwięcej goli wśród obrońców zdobył wtedy Squillaci (6). Teraźniejsza linia obrony wydaję się być jeszcze lepsza. Jemerson, Kamil Glik, Djibril Sidibe czy Benjamin Mendy stwarzają napastnikom wiele problemów, a do tego są jeszcze bardzo groźni przy stałych fragmentach gry. W tym sezonie zawodnicy linii obronnej strzelili już razem 12 bramek we wszystkich rozgrywkach. Kamil Glik ma najwięcej, bo aż 7 bramek. 
Między słupkami w ekipie dowodzonej przez Deschampsa występowali tacy zawodnicy jak: Flavio Roma czy Senegalczyk Tony Sylva. Teraz drogi do bramki strzeże Danijel Subasic, a jego zmiennikiem jest Morgan De Sanctis. Z pewnością ta czwórka nie jest zaliczana do takiego grona golkiperów jak Buffon, Casillas, czy  Cech. Lecz często na boisku są we właściwym miejscu i czasie, by obronić drużynę przed stratą bramki. 
Trzeba przyznać, że we wszystkich wymienionych przykładach można dojrzeć wiele podobieństw. Jednak wersja beta 2.0 AS Monaco ma asa w rękawie, którego nie posiadała wersja 1.0. Kylian Mbappe Lottin to ten niesamowity 18 latek, który w tym sezonie zdobył 19 bramek we wszystkich rozgrywkach i nie zamierza zaprzestać na tym dorobku(stan na 20.03.2017). Porównywany do  wielkiego Thierry'ego Henry'ego - młody napastnik - staje się coraz bardziej łakomym kąskiem dla prawdziwych piłkarskich potęg. Już pyta o niego Chelsea, Real, Manchester City, Manchester United i wielu wielu innych. Właśnie ten piłkarz, swoją przebojowością czy brakiem respektu dla przeciwnika, ma szansę zostania gwiazdą światowego formatu i być może kiedyś będzie stawiany na równi z takimi napastnikami jak teraźniejsi superstrzelcy. 
Klub z Księstwa od kilku lat zaliczany jest do jednej z najlepiej rozwijających się szkółek piłkarskich w Europie. Mnogość uzdolnionych piłkarzy, którzy są wykupowani przez wielkich z roku na rok rośnie, chocitrenerzy czasem zostawiają sobie takie perełki jak Mbappe - pytanie tylko na jak długo.
  
Kilkukrotnie już Czerwono-Biali posiadali drużynę, która mogła pokonać każdego rywala. Zespół z 2004 z Giuly'm, Morientes'em, czy Rothen'em, a także team z 1997 roku, który posiadał takich perspektywicznych zawodników jak: Thierry Henry, David Trezeguet, Emanuel Petit, Lilian Thuram i inni(w późniejszych latach ci zawodnicy zostali mistrzami świata, czy Europy) robi wrażenie. Miejmy nadzieję, że i tym razem Leonardo Jardim zdobędzie z Monaco jak najwięcej. Trzeba pamiętać, że francuski klub walczy o potrójną koronę w tym sezonie (mistrzostwo Francji, Puchar Francji oraz Ligę Mistrzów). Jeżeli w jakiś sposób po tym sezonie uda mu się utrzymać swoje talenty, to Monaco stanie się hegemonem nie tylko w lidze francuskiej ale i w europejskich pucharach 
continue reading Odrodzone AS Monaco wkracza do czołówki europejskiej piłki klubowej.