poniedziałek, 6 marca 2017

Popularny Soccer w najlepszym wydaniu - ruszyła liga MLS.

 Popularny Soccer w najlepszym wydaniu - ruszyła liga MLS.


Rozgrywki klubowe na kontynencie europejskim o tej porze roku wkraczają w najbardziej zaciętą i decydującą fazę sezonu. Po drugiej stronie Oceanu natomiast po raz 21 rozegrany zostanie sezon, popularnego wśród amerykanów, soccera czyli ligi MLS. W ten weekend rozegrane zostały pierwsze spotkania. My natomiast skupimy się dzisiaj na tym co może przynieść ten sezon i w którą stronę podąża ta liga.
Infografika przedstawiająca wszystkie kluby MLS.

Pierwsze profesjonalne rozgrywki piłkarskie w Stanach Zjednoczonych zatwierdzone zostały w 1993 roku. Zainteresowanie tą dyscypliną sportu wzrosło ze względu na MŚ w 1994 roku, gdy USA gościło 24 najlepsze reprezentacje z całego Świata, a piłka nożna zainspirowała wielu działaczy do działania. Jednocześnie także do zarabiania pieniędzy kosztem tej dyscypliny. Pierwszy sezon rozegrano dopiero w 1996 roku. Od tego czasu piłka nożna, a raczej soccer, jak zwykli mawiać Amerykanie, na stałe wpisał się w kalendarz rozgrywek sportowych. Trzeba przyznać, że liga MLS ma bardzo wysokie notowania w stosunku do takich rozgrywek jak: NBA, NHL, NFL, MLB.
W historii tej ligi mieliśmy już jedenastu różnych mistrzów. Najwięcej tytułów posiada drużyna Los Angeles Galaxy (5), tuż za nimi plasuje się D.C. United (4). Zespół z Kalifornii od kilku sezonów stara się wrócić na ścieżkę mistrzowską, D.C. United z kolei od kilku lat należy do najsłabszych drużyn MLS.
LA Galaxy rekordziści jeżeli chodzi o mistrzowskie tytuły.
Nowy sezon po raz kolejny pokazuje, że liga ma się dobrze i stale się rozwija. Świadczyć o tym powinien fakt dołączenia dwóch  nowych zespołów: Atlanta United FC i Minnesota United FC.
Początkowo rozgrywki te składały się z zawodników z państw takich jak: Kanada, Meksyk lub kilku mniejszych z Ameryki Środkowej i Południowej. Dlatego takie nazwiska jak: Carlos Valderama, Hugo Sanchez nie powinny być nikomu obce. Lecz z biegiem czasu włodarze postanowili uatrakcyjnić swoim rodakom soccer poprzez wielkie transfery piłkarzy z kontynentu europejskiego, którzy chcieli dorobić na piłkarską emeryturę. Pierwsze znane nazwiska które pojawiły się w MLS to: Hristo Stoichkov(Bułgaria), Andreas Herzog(Austria) czy  Youri Djorkaeff(Francja). Prawdziwy "boom" i rozgłos amerykańskiej lidze nadał głośny transfer z 2007 roku. Znany wszystkim David Beckham podpisał kontrakt z LA Galaxy. Ten ruch oznaczał tylko jedno - Soccer stał się kolejnym wielkim interesem w Stanach  Zjednoczonych. Od tego momentu kluby z MLS zaczęły prawdziwą wojnę transferową o niegdyś renomowane nazwiska w świecie futbolu. Dlatego też kolejne sezony skusiły do gry takich  zawodników jak:
Jermain Defoe, Shaun i Bradley Wright-Phillips, Ashley Cole, Frank Lampard, Steven Gerrard(Anglia). 
Thorsten Frings, Arne Friedrich, Frank Rost(Niemcy). 
Freddie Ljungberg, Christian Wilhelmsson(Szwecja). 
Kleberson, Geovanni, Juninho Pernambucano, Julio Baptista, Denilson, Kaka(Brazylia). 
Thierry Henry, Mikael Silvestre(Francja). 
Alessandro Nesta, Marco Di Vaio, Mateo Ferrari, Andrea Pirlo, Sebastian Giovinco(Włochy). Tranquillo Barnetta(Szwajcaria). 
Robbie Keane(Irlandia). 
Didier Drogba(WKS), Obafemi Martins(Nigeria).
Rafa Marquez, Giovani  dos Santos, Cuauhtemoc Blanco(Meksyk).
Aitor Karanka, Andoni Iraola, David Villa(Hispzania).
Nigel de Jong(Holandia).
Jak widać wielu znakomitych przedstawicieli ze świata futbolu występowało lub występuje w MLS i nie są to już "byle jakie" nazwiska. Kilku reprezentantów Polski także może pochwalić się występami w tych  rozgrywkach. Robert Warzycha, Piotr Nowak, Andrzej Juskowiak i Tomasz Frankowski zaliczyli kilkanaście występów w MLS. Piotr Nowak może szczycić się nawet tytułem mistrza jako trener D. C. United z 2004 roku.
Włodarze ligi kupując zagranicznych piłkarzy nie postawili tylko na rozrywkę i nie zapomnieli o tym, że mają własne nieoszlifowane diamenty, które kiedyś mogą przynieść sukces reprezentacji USA w piłce nożnej. Dlatego też młodzi adepci uczyli się od europejskich gwiazd gry w piłkę, a efekt i skutek przyszedł bardzo szybko. Landon Donovan, Tim Howard, Brad Friedel, Clint Dempsey, Chris Wondolowski, Carlos Bocanegra, Michael Parkhurst Michael Bradley to tylko niektóre nazwiska, które stanowiły lub stanowią o sile reprezentacji popularnych  "The Yanks".
Bradley, Donovan, Dempsey gwiazdy wypromowane z MLS.
 
Liga podzielona jest na dwie konferencje: wschodnią i zachodnią. Po rozegraniu 35 spotkań sezonu zasadniczego, najlepsze 6 drużyn z kdej konferencji awansuje do  fazy play-offs, która ostatecznie wyłania mistrza kraju. W poprzednim sezonie triumfowała drużyna Seattle Sounders, która po rzutach  karnych  pokonała Toronto FC.

Seattle Sounders po zdobyciu tytułu mistrza w 2016 roku.

Przejdźmy teraz do tegorocznego sezonu i sprawdźmy, która z drużyn dokonała najciekawszych transferów, a kto będzie faworytem do zwycięstwa w tegorocznej lidze MLS. 
Kilka nazwisk znanych niegdyś z europejskich boisk przeniosło się za Ocean oto niektóre nich:
Brad Guzan, Michael Parkhurst, Miguel Almiron czy  Kenwyne Jones(Atlanta United)
Nemanja Nikolic(Chicago Fire)
Roland Lamah(FC Dallas)
Jermaine Jones oraz Romain Alessandrini.(LA Galaxy)
Blerim Dzemaili(Montreal Impact).
Jonathan Spector i Giles Barnes(Orlando City).
Giliano Wijnaldum i Owusu Onyewu(Philadelphia Union)
Chris Mavinga(Toronto FC)
Pełną listę transakcji znajdziecie w linku poniżej:
 http://www.mlssoccer.com/transactions/2017 
Zastanawiacie się pewnie kto w tym sezonie zostanie gwiazdą swojej drużyny, kto rozczaruje, a który piłkarz będzie największym odkryciem sezonu? Oto kilka podpowiedzi.
Do największych i najjaśniejszych gwiazd tego sezonu należeć powinni:
David Villa, który w poprzednim sezonie znakomicie spisywał się w barwach New York City FC, 23 bramki, ogółem w 63 występach w MLS zdobył 41 goli. Ten ma być jeszcze lepszy w wykonaniu Asturyjczyka byłego  piłkarza Valencii, Atletico czy  FC Barcelony.
Kolejne wielkie nazwisko to były bramkarz Evertonu czyli Tim Howard, który wrócił do ojczyzny i zagra dla Colorado Rapids. To poważne wzmocnienie w defensywie.
Jozy Altidore - napastnik reprezentacji USA oraz kanadyjskiej drużyny Toronto FC. Wraz z Sebastainem Giovinco ma po raz drugi  doprowadzić ich  do finału MLS.
Młody Jordan Morris z Seattle Sounders ma po raz kolejny udowodnić iż zeszłoroczne zwycięstwo nie było dziełem przypadku w wykonaniu Sounders, a on sam chce poprawić swój zeszłoroczny dorobek bramkowy.
Giovani Dos Santos - meksykański napastnik z bogatą przeszłością, w europejskich rozgrywkach od zeszłego  sezonu stara się podbić serca kibiców z Kalifornii. Po odejściu Stevena Gerrarda i Robbiego  Keane'a to on powinien stanowić o sile ataku Galaxy.    
Kaka, zdobywca Złotej Piłki z 2007 roku odbudowuje swoją karierę po nieudanej przygodzie w Realu Madryt. Wydaje się, że w końcu  znalazł swoje miejsce w słonecznej Florydzie i mieście Orlando.
Sebastian Giovinco wychowanek słynnego Juventusu od kilku sezonów zadziwia cały Kontynent Ameryki Północnej. Jego  znakomite występy doprowadziły w zeszłym sezonie Toronto FC do finału MLS. Niestety kontuzja wykluczyła go z finałowych  spotkań. W tym sezonie ten "mikry" Włoch chce udowodnić, że jego  drużyna zasługuje na mistrzostwo.
Miguel Almiron to paragwajski pomocnik, o którego usługi  zabiegał w lecie taki klub jak Arsenal. Jednak pomocnik postanowił wybrać grę w Atlancie United. Zobaczymy jak zaprezentuje się w tym sezonie.
Nicolas Lodeiro to  niespełniona urugwajska gwiazda, który po wojażach w europejskich  klubach  postanowił przenieść się za Ocean i tutaj kontynuować swoją karierę. Znakomicie wkomponował się w strategię Seattle Sounders i wyprowadził ich  z dołu tabeli aż po mistrzostwo ligi, czy w tym sezonie powtórzy zeszłoroczny sukces?
Cyle Larin Kanadyjczyk występujący w Orlando City na pozycji napastnika. To on w zeszłym sezonie wykorzystał najwięcej sytuacji stworzonych  przez kolegów z drużyny, w tym sezonie ma być podobnie a nawet lepiej.
Darlington Nagbe z Portland Timbers to zawodnik, który w 2015 roku doprowadził  drużynę z Oregonu do  mistrzostwa, teraz chętnie powtórzyłby ten wyczyn.
 
Do największych odkryć w tym sezonie zaliczać powinni się: Alphonso Davies(Vancouver Whitecaps), Zack Steffen(Columbus Crew), Alberth Elis(Houston Dynamo), Ian Harkes(D.C.Utd.), Nick Lima(San Jose Earthquakes), Alex Muyl(N.Y. Red Bulls), Erik Palmer-Brown(Sporting Kansas City), Jeremy Ebobisse(Portland Timbers), Brooks Lennon(Real Salt Lake),Jesus Ferreira(FC Dallas), Julian Gressel(Atlanta Utd.), Dominique Badji(Colorado Rapids), Brandon Vincent(Chicago  Fire), Raul Mendiola(LA Galaxy), Ballou Jean-Yves Tobla(Montreal Impact), Zachary Herivaux(NEw England Revolution),Tonny Redding(Orlando), Abu Donladi(Minnesota Utd.), Jonathan Lewis(New York City FC), Derick Jones(Philadelphia Union),Nouhou Tolo(Seattle Sounders), Jay Chapman(Toronto FC). 
Na rozczarowanie sezonu w tym roku wytypowano niestety jednego z najbardziej utytułowanych i najlepszych środkowych pomocników na świecie czyli Andrea Pirlo. Były zawodnik Milanu czy Juventusu, a także reprezentacji Italii całkowicie nie odnajduje się w realiach amerykańskiego soccera. Podobnie jak Frank Lampard - Andrea Pirlo prawdopodobnie po tym sezonie zawiesi korki na kołkach i odejdzie z wielkiego świata futbolu, a jego przygoda w Stanach zostanie bardzo szybko zapomniana. Oprócz wspomnianego Włocha do niespełnionych zaliczyć można Nigela De Jonga, Ashleya Cole'a, Maynora Figueroe i Matteo Mancosu.
Andrea Pirlo w barwach  New York City FC.

Major League Soccer to coraz lepiej zorganizowane rozgrywki, które nie przyciągają kibiców na stadion poprzez sprowadzanie byłych  znakomitych  gwiazd z Europy. Teraz jest to coraz lepsza kuźnia talentów i z roku na rok poziom rozgrywek wzrasta, a drużyny przyciągają i powiększają swoje grono fanatyków. Pierwsza kolejka już za nami przyjrzyjmy się jakie padły rezultaty.
Oczywiście będziemy śledzić co dzieje się w tych ciekawych rozgrywkach i próbować wyciągać wnioski.  Niewątpliwie będzie o czym mówić, chociaż powinienem powiedzieć...pisać.

  
continue reading Popularny Soccer w najlepszym wydaniu - ruszyła liga MLS.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Były piłkarz, trener, właściciel - Gheorghe Hagi na tropie sukcesu.

 Były piłkarz, trener, właściciel - Gheorghe Hagi na tropie sukcesu.


Niegdyś znakomity piłkarz o bardzo gorącokrwistym charakterze ale także zawodnik o znakomitym przeglądzie pola  z nietuzinkową techniką, zwany przez wielu "Maradoną Karpat". Dziś trener, właściciel z chęcią podbicia nie tylko rumuńskiej piłki ale i piłkarskiej Europy. O kim mowa - pewnie nie da się ukryć, że jest to Gheorghe Hagi, jeden z najwybitniejszych piłkarzy, który kiedykolwiek biegał w żółto - czerwonej koszulce reprezentacji "Tricolorii".
Gheorghe Hagi w trakcie MŚ w 1994 roku.

Hagi, który pierwsze piłkarskie szlify zbierał w Farul Konstanta, później Steaua Bukareszt, a także Real Madryt, Brescia, FC Barcelona czy Galatasaray Istambuł, karierę zakończył w kwietniu 2001 roku. Tuż po tym rozpoczął pracę jako szkoleniowiec. Pierwszym przystankiem okazała się narodowa reprezentacja. Jednak gdy bardzo szybko odpadł w spotkaniach barażowych do mistrzostw Świata w 2002 roku w Korei Płd i Japonii, postanowił przerwać pracę jako trener i zajął się prowadzeniem firmy oraz zarządzaniem trzema hotelami. Do trenowania powrócił w 2003 roku i prowadził takie drużyny jak: tureckie Bursaspor i Galatasaray a także rumuńskie Poli Timisoarę oraz Steauę Bukareszt, by ponownie na dwa sezony wrócić do Galatasaray. Dostał również propozycję ponownego prowadzenia reprezentacji Rumunii ale odmówił. Jedyny sukces jaki Hagi osiągnął jako trener to zdobycie Pucharu Turcji w 2004 roku z Galatasaray. Wiadomo, że jako zawodnik posiadał więcej tytułów oraz osiągnięć. Dlatego też wielu ekspertów uważa, że popularny "Maradona Karpat" nie nadaje się na trenera. Natomiast Gheorghe pokazuje iż posiada smykałkę nie tylko do trenowania ale i zarządzania. W 2009 roku założył klub w Konstancie, miejscowości w której notabene zaczynał wielką piłkarską karierę.
 
Gheorghe Hagi jako trener i właściciel Viitorulu Konstanca.
Dzisiaj klub Viitorul Konstanca znany jest z pielęgnowania młodych rumuńskich talentów oraz posiada najlepsze klubowe zaplecze młodzieżowe w kraju. Hagi natomiast od sezonu 2014/2015 zdecydował się na prowadzenie i trenowanie swojego  klubu. Trzeba przyznać, że wychodzi mu to całkiem dobrze.
Obraz Gheorghea Hagi'ego.
Od momentu gdy w 2009 roku odkupili licencję klubu CS Ovidiu pięli się w górę. Tylko dwa sezony zajęło im awansowanie do najwyższej klasy rozgrywkowej w Rumunii. Pierwsze trzy sezony w pierwszej lidze to miejsca od 13 do 11, jednak już w poprzednim sezonie zanotowali 4 miejsce. W tym sezonie prowadzą w tabeli z 5 punktową przewagą nad Steauą Bukareszt po 25 spotkaniach. Wydaje się, że Gheorghe Hagi buduje zespół, który za kilka lat będzie najbardziej rozpoznawalną drużyną w Rumunii. Warto również wspomnieć o młodzieżowej ekipie Viitorulu, która w tegorocznej edycji UEFA Youth League odpadła w 1/8 finału z FC Porto. To pokazuje, że w tej drużynie drzemie duży potencjał. Wracając do pierwszej drużyny to w tym sezonie trener Hagi może liczyć na takich zawodników jak: 



Dla potwierdzenia tego iż nie jest to chwilowa zachcianka i Viitorul mógłby podążyć śladami takich klubów jak: Unirea Urziceni czy Rapid Bukareszt, powinien świadczyć fakt budowy nowego stadionu w Ovidiu oraz próba ściągnięcia nowych  wartościowych sponsorów nad największy port handlowy w Rumunii. Zresztą znając zawziętość Hagi'ego to ten projekt tak łatwo się nie podda. Za chwilę pewnie usłyszymy o wyżej wymienionych zawodnikach w kontekście reprezentacji "Tricolorii"Z drugiej strony patrząc z usług Viitorulu skorzystały już takie kluby jak: AC Fiorentina, Standard Liege, Steaua Bukareszt oraz kilka innych. Syn Gheorghea Hagi'ego - Ianis, który jeszcze w zeszłym sezonie występował pod skrzydłami ojca, dziś stara się przekonać włodarzy Violi do swoich zasług.
Ianis Hagi syn słynnego Gheorghea.

Myś, że w niewielkim odstępie czasu drużyna Gheorgha Hagi'ego może udowodnić, że potrafi wypromować talenty na miarę: Dana Petrescu, Dorinela Munteanu, Gheorghea Popescu, Ilie Dumitrescu, Anghela Iordanescu, Adriana Mutu, Adriana Ilie czy samego Gheorghea Hagi'ego. Natomiast liga rumuńska może zyskać przedstawiciela w europejskich pucharach, którego od kilku porządnych lat brakuje.
continue reading Były piłkarz, trener, właściciel - Gheorghe Hagi na tropie sukcesu.

wtorek, 21 lutego 2017

Droga do Cardiff II. Kolejne spotkania Ligi Mistrzów.

Droga do Cardiff II. Kolejne spotkania Ligi Mistrzów.


Zeszłotygodniowe spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów pokazały jaki futbol jest nieprzewidywalny, kto niby wytypowałby deklasację Barcelony przez PSG czy aż tak wysokie zwycięstwo Bayernu nad Arsenalem. Lecz te spotkania mamy już za sobą i z niecierpliwością czekamy na kolejne z tej fazy Ligi Mistrzów. Przed nami analiza spotkań pomiędzy: Leverkusen - Atletico,
Man.City - Monaco, a także Porto - Juventus i Sevilla - Leicester.


Najpierw skupimy się na meczu pomiędzy Bayerem i Atletico. Podopieczni Diego Simeone w ostatnich spotkaniach pokazują znakomitą wolę walki i wydaje się, że łapią odpowiedni rytm na końcową fazę tych rozgrywek jak i całego sezonu. Leverkusen natomiast w Bundeslidze od początku roku zanotowało 3 zwycięstwa i 2 porażki. Z pewnością w głowach  kibiców i piłkarzy pozostaje zadra z sezonu 2014/2015, kiedy to Atletico wyeliminowało popularnych  "Aptekarzy" po serii rzutów karnych w 1/8 finału. Teraz podopieczni Rogera Schmidta będą mieli szansę odegrania się na "Los Colchoneros". W drużynie z BayArena zabraknie takich piłkarzy jak: kontuzjowany Jonathan Tah, zawieszony Hakan Calhanoglu oraz wątpliwy jest występ Larsa Bendera. Większe problemy za to ma Simeone, który będzie musiał sobie radzić bez czterech kontuzjowanych zawodników. Juanfran, Tiago, Diego Godin i Augusto Fernandez nie wystąpią w wtorkowym spotkaniu. Sędzią tego meczu będzie William Collum ze Szkocji. Poniżej statystyka spotkań pomiędzy tymi dwoma drużynami oraz forma obydwóch drużyn:
 




Drugim wtorkowym spotkaniem będzie pojedynek, jak na razie nieprzekonującej maszyny Pepa Guardioli - czyli Manchesteru City z rewelacyjnym AS Monaco, które dzielnie walczy z PSG o tytuł mistrza Francji. Obydwie drużyny ostatnio kroczyły od zwycięstwa do zwycięstwa lecz w weekend zaliczyły remisy. City w Pucharze Anglii zremisowało z Huddersfield 0:0, a Monaco w meczu ligowym z Bastią także zanotowało remis 1:1. Obydwie drużyny po raz pierwszy spotkają się ze sobą w europejskich pucharach. W drużynie z księstwa zabraknie zawieszonego Jemersona oraz kontuzjowanego Gabriela Boschili, niepewny natomiast będzie występ takich piłkarzy jak: Guido Carillo, Andrea Raggi i  Tiemoue Bakayoko. Media we Francji skupiają się za to na młodych talentach Monaco: Thomas Lemar, Fabinho, Djibril Sidibe, Benjamin Mendy, Bernardo Silva oraz Kylian Mbappe - to oni mogą mocno namieszać w tym spotkaniu. Nie można również zapomnieć o znakomitej obronie drużyny prowadzonej przez Jardima, którą dowodzi reprezentant Polski - Kamil Glik. W drużynie "The Citizens" zabraknie kontuzjowanego Gabriela Jesusa, który w ostatnich  meczach  spisywał się znakomicie, jednak kontuzja złamania kości śródstopia wykluczyła młodego Brazylijczyka z gry do końca sezonu. Z powodu kontuzji wykluczony został również Ilkay Gundogan i Vincent Kompany (ale to akurat nie dziwne tych piłkarzy w ostatnich latach kontuzje nie opuszczają) i John Stones, a wątpliwe są występy Aleksandra Kolarova i Gaela Clichy'ego. Ciekawe jak Pep Guardiola zestawi drużynę z niebieskiej strony Manchesteru na spotkanie z młodymi i rządnymi sukcesu zawodnikami Monaco. Ciekawostką jest fakt, iż drużyna z księstwa wygrała wszystkie sześć dwumeczy rozgrywanych z angielskimi drużynami. Arbitrem spotkania będzie Hiszpan - Mateu Lahoz. Poniżej przedstawiam aktualną formę obydwóch drużyn:


Teraz przejdziemy do środowych spotkań.



Pierwsze z nich to pojedynek FC Porto z Juventusem Turyn. Na papierze murowanym faworytem jest drużyna z Piemontu. Lecz Massimiliano Allegri w tym spotkaniu będzie miał duży problem z ustawieniem linii obrony. Prawdopodobnie na Estadio do Dragao z powodu kontuzji nie wystąpią dwa filary obronne Starej Damy - Giorgio Chiellini oraz Andrea Barzagli. Inaczej ma się sytuacja w drużynie popularnych "Smoków" i ich trenera Nuno Espirito Santo, który ma wszystkich zawodników do dyspozycji. Portugalczycy są niepokonani w ostatnich sześciu spotkaniach z włoskimi drużynami na własnym stadionie. Jednak Juventus nie przegrał z FC Porto w ostatnich trzech pojedynkach. Jeżeli Paulo Dybala i spółka będą w formie to wydaje się, że Bianconeri mogą rozstrzygnąć tę rywalizację na swoja korzyść. Przykład Borussi Dortmund pokazał jednak, że portugalskie drużyny wcale tak łatwo nie chcą odpadać z LM. W tym spotkaniu dojdzie również do konfrontacji pomiędzy dwoma znakomitymi bramkarzami Buffon kontra Casillas. Sędzią tego pojedynku będzie Niemiec - Felix Brych. Poniżej przedstawiam statystyki spotkań pomiędzy tymi drużynami oraz aktualna formę:
 




Ostatnie spotkanie 1/8 finału to  mecz Sevilli z Leicester. Aktualny mistrz Anglii w tym sezonie spisuje się fatalnie, bardzo słaba pozycja w lidze, odpadnięcie w pucharze Anglii - to tylko niektóre z problemów popularnych "Lisów". Natomiast ekipa dowodzona przez Jorge Sampaolego w tym roku spisuje się fenomenalnie, w LaLiga walczą o zdetronizowanie z tronu Realu i Barcelony.  Drużyna popularnych "Nervionenses" jeszcze nigdy nie dotarła dalej niż do 1/8 finału w rozgrywkach LM, a Leicester jeszcze nigdy nie grało w żadnych rozgrywkach europejskich po nowym roku. Więc obydwie ekipy mają wiele do udowodnienia. Mimo iż mistrz Anglii ma teraz na głowie walkę o utrzymanie w Premier League to nie należy ich skreślać, chociaż kto wie czy kibice Sevillistas swoim hymnem na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan - "El Arrebato" nie zagonią "Lisów" do nory i spokojnie wywalczą awans do kolejnej rundy. Sampaoli do listy kontuzjowanych dołączyć musi: Nico Pareję, Benoita Tremoulinasa i Michaela Krohna Delhi. Trener Claudio Ranieri prawdopodobnie nie będzie mógł skorzystać z Islama Slimaniego, Leonardo Ulloi czy Molli Wague. Arbitrem tego ciekawego pojedynku będzie Francuz - Clement Turpin.  Poniżej przedstawiam aktualną formę obydwóch drużyn.



Czy wtorkowe i środowe spotkania przyniosą tyle samo atrakcji co  zeszłotygodniowe spotkania? Oby. W końcu to najlepsze klubowe rozgrywki europejskie z najlepszymi piłkarzami tego globu - to musi gwarantować duże emocje.

Źródło: UEFA.com
continue reading Droga do Cardiff II. Kolejne spotkania Ligi Mistrzów.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Show, które musi być zrobione z pompą. NBA All Star Weekend.

Show, które musi być zrobione z pompą. NBA All Star Weekend. 


 W tym roku władze najlepszej ligi koszykarskiej na Świecie jako gospodarza weekendu gwiazd, wybrały największe miasto ze stanu Luizjana czyli Nowy Orlean. Jako że jedno z najważniejszych wydarzeń sportowych w Stanach Zjednoczonych rozgrywane musi być z dużym rozmachem i mieć swoją niepowtarzalną otoczkę, to obiekt oraz otoczenie, w którym odbył się wspomniany weekend idealnie nadaje się na taką rewię gwiazd NBA. Nowy Orlean jako miasto wielokulturowe, mające masę atrakcji turystycznych oraz posiadające wiele festiwali (choćby Jazzowych) po raz trzeci już  organizuje weekend gwiazd (poprzednio w 2008 i 2014). Przeanalizujmy teraz to co wydarzyło się na parkiecie Smoothie King Center, w której na co dzień występują zawodnicy popularnych Pelicans.

Pierwszą atrakcją dla kibiców było spotkanie, które odbyło się w hali Mercedes-Benz Superdome. Mecz pomiędzy All-Star Celebrity 2017. W składach obydwóch ekip znalazło się wielu celebrytów ze środowiska filmowego czy muzycznego, nie zabrakło również byłych gwiazd NBA, włodarzy klubów z NBA jak i kobiet z ligi  WNBA. Spotkanie to miało bardzo luźny charakter i zakończyło się wynikiem 88:59 dla celebrytów z wschodu. Całe show z pewnością skradł 14 letni - Jarrius Robertson, który choruje na niedobór wzrostu oraz ma wadę wrodzoną dróg żółciowych. Znakomicie odnajdywał się wśród największych  gwiazd NBA, takich jak Draymond Green czy John Wall. Tak wyglądały składy obydwóch drużyn:
(po lewej) Draymond Green, (po prawej) Jarrius Robertson.


Drugim ważnym wydarzeniem piątkowego dnia było spotkanie pomiędzy wschodzącymi gwiazdami NBA (czyli Rising Stars Challenge). To spotkanie jest rywalizacją pomiędzy drużynami złożonymi z zawodników z USA oraz reszty Świata. Tym razem Team World pokonał drużynę Team USA 150:141. Najlepszym zawodnikiem tego spotkania został Jamal Murray. Zawodnik Denver Nuggets i obywatel Kanady, zdobył 36 punktów i miał 11 asyst. Oprócz wyżej wspomnianego, dobre spotkanie rozegrali również: Frank Kaminsky 33 pkt.(Hornets), Buddy Hield 28 pkt.(Pelicans), Kristaps Porzingis 24pkt.(Knicks) czy Karl-Anthony Towns 24 pkt.(Timberwolves). Tak prezentowały się składy obydwóch ekip: 

Drugi dzień natomiast miał przynieść emocje nie z tej ziemi. Wiadomo do rozegrania był takie konkursy jak: Three Point Shootout czy najbardziej widowiskowy Slam Dunk Contest. Lecz zanim doszło do tych dwóch efektownych konkursów na pierwszy plan wyszedł Taco Bell Skills Challenge. Konkurs polega na wykazaniu swoich umiejętności w zwinności, podawaniu, rzutu z pod kosza czy rzutu za trzy. Niespodziewanie chyba, tę kompetycję wygrał -  Kristaps Porzingis(Knicks) mierzący 2,21cm. i ważący 109 kg. Okazał się on lepszym od: Isiah Thomasa'a(Celtics), Johna Wall'a(Wizards), Anthon'ego Davis'a(Pelicans) czy Gordona Hayward'a(Jazz). To pokazuje, że rośli koszykarze także potrafią być zwinni. 
 https://www.youtube.com/watch?v=E3EnCkMmoJY
Z kolei konkurs rzutów za trzy wygrał zawodnik Rockets - Erick Gordon, który z tronu zrzucił Klay'a Thompson'a z Warriors, a w finale po dogrywce pokonał gwiazdę Cavaliers Kyri'ego Irving'a.
 https://www.youtube.com/watch?v=zgY0d0J8pIQ
Najważniejszy konkurs rozegrał się oczywiście na sam koniec. Popularny Slam Dunk Contest trafić miał w ręce takich zawodników jak: Aaron Gordon(Magic), DeAndre Jordan(Clippers), Glenn Robinson III(Pacers) czy Derick Jones Jr.(Suns) Od początku aspiracje do zwycięstwa w tym konkursie wykazywał syn jednego z najlepszych koszykarzy w NBA - Glenna"Big Doga" Robinsona. Właśnie Robinson III wykazał się najlepszymi wsadami i to on wygrał przed Derickiem Jones'em Jr. Niespodziewanie ostatnie miejsce zajął Aaron Grodon, który typowany był na faworyta tego konkursu. Trzeba jednak przyznać, że tegoroczny konkurs wsadów był jednym z najsłabszych jakie mogliśmy oglądać. Z pewnością nie mogą one konkurować z tymi rozgrywanymi za czasów Michael'a Jordan'a, Spud'a Webb'a czy Vince'a Catrer'a.
  https://www.youtube.com/watch?v=t4qfR3XJZJs
Najważniejsze spotkanie rozegrane zostało w nocy z niedzieli na poniedziałek. Gwiazdy konferencji Wschodniej i Zachodniej stanęły na przeciw siebie. Warto dodać, że był to już 66 mecz gwiazd. Kibice głosowali na takich zawodników jak:


Trzy lata temu, gdy mecz gwiazd również rozgrywany był w Nowym Orleanie, spotkanie wygrali przedstawiciele konferencji Wschodniej. Tym razem jednak drużyna prowadzona przez Steve'a Kerr'a pokonała ekipę Brada Stevens'a 192:182. Najlepszym zawodnikiem tego spotkania został zawodnik, który halę Smoothie King Arena zna jak własną kieszeń - Anthony Davis zdobył rekordowe 52 punkty. Pobił tym samym rekord Wilta Chamberlaina z 1962 roku. Zaraz za Davisem najlepszym strzelcem był Russell Westbrook 41 pkt. Po drugiej stronie najlepszym zawodnikiem okazał się młody zawodnik Bucks - Giannis Antetoukonmpo 30 pkt., a Kevin Durant jako jedyny ze wszystkich zawodników popisał się Triple-Double 21 pkt., 10 asyst, 10 zbiórek.  Całe spotkanie tak naprawdę było nastawione na wielkie ofensywne show bez jakiejkolwiek gry obronnej. Spowodowało to, że mecz bardziej przypominał popisy słynnych Harlem Globetrotters niż zawody koszykówki. Niestety taki urok, teraz mecze gwiazd mają być nastawione na wszelkiego rodzaju rozrywkę z niepowtarzalną otoczką oraz efektownymi wsadami, akcjami i zagraniami. Przecież twardą grę w obronie i opartą na taktyce zobaczymy dopiero w play-offach.
 https://www.youtube.com/watch?v=NWmMamxCeDw
Tegoroczny weekend gwiazd przyciągnął wielu znanych aktorów, celebrytów, byłych  zawodników NBA( choćby Allen Iverson), a także znalazło się miejsce dla byłego  znakomitego  zawodnika FC Barcelony - Ronaldinho, który jako ambasador katalońskiego klubu pracuje nad rozwojem medialnym i ekonomicznym klubu.
 
(po lewej) Ronaldinho z Anthonym Davis'em i Jamesem Harden'em, (po prawej) z LeBronem James'em.

Teraz drużyny z NBA mają przerwę do 24 lutego. Tą datę można uznać za kluczową, gdyż do końca sezonu zasadniczego pozostało około 27 spotkań. Niektóre drużyny już zaklepały sobie miejsce w play-offach inni jeszcze muszą o nie powalczyć, a najsłabsi powoli mogą myśleć o nowym sezonie.   
continue reading Show, które musi być zrobione z pompą. NBA All Star Weekend.

czwartek, 16 lutego 2017

Daleki od swojego ideału. ESMÜLLERT stracił formę.

 Daleki od swojego ideału. ESMÜLLERT stracił formę.


Dla znawców oraz ekspertów futbolu jest jednym z najlepszych  piłkarzy. W swojej gablocie z pucharami posiada takie trofea jak: złoty medal za mistrzostwo Świata czy  zwycięstwo w Lidze Mistrzów oraz pięciokrotne mistrzostwo Niemiec. Jest również najskuteczniejszym niemieckim zawodnikiem w historii Ligi Mistrzów, posiada także tytuł króla strzelców z mistrzostw Świata w 2014 roku. Lecz od początku sezonu 2016 we wszystkich rozgrywkach zaliczył tylko 5 bramek, a jego forma jest daleka od ideału. O kim mowa...pan Thomas Müller z Bayernu Monachium. Tak słabo z nim jeszcze nie było. 
Zafrasowany Thomas Müller.
Odkąd urodzony w mieście Weilheim - Thomas Müller pierwszy raz wystąpił w barwach La Bestia Negra, jasnym się stało, że zawita tam na dłużej. Pierwsze występy w najbardziej utytułowanym niemieckim klubie, Müller zaliczył już w wieku 18 lat. Sezon 2008/2009 był dla niego okresem debiutów. Otrzymał również szansę gry w Lidze Mistrzów, w której zaliczył pierwszą oficjalną bramkę dla Bawarczyków w spotkaniu ze Sprotingiem Lizbona. W kolejnych sezonach stał się podstawowym zawodnikiem pierwszego zespołu Bayernu Monachium oraz jednym z najbardziej wartościowych  zawodników reprezentacji Niemiec.
O to kilka statystyk, które mówią same za siebie.

Popularny ESMÜLLERT w 2010 roku został królem strzelców mistrzostw Świata, a niemieckie media były pewne, że w swojej historii posiadają kolejne wielkie nazwisko - Müller. Dopatrywano się nawet podobieństw pomiędzy byłym napastnikiem RFN Gerhard "Gerdem" Müllerem a Thomasem Müllerem. Jednak oprócz gry dla Bayernu tego samego nazwiska i kilku identycznych umiejętności piłkarskich jakimi są: spryt, cwaniactwo i znakomite ustawianie się w polu karnym, niczego więcej nie można było domniemywać. Cztery lata później na mistrzostwach Świata w Brazylii też walczył o koronę króla strzelców jednak przegrał ją na rzecz Kolumbijczyka - Jamesa Rodrigueza. Udało mu się natomiast zdobyć ważniejsze trofeum. Wraz z kolegami z reprezentacji sięgnął po upragnione mistrzostwo Świata.
 
Mario Götze i Thomas Müller - radość po zdobytej bramce w finale MŚ w 2014 roku.
Jednak każdy piłkarz przeżywa w swojej karierze wzloty i upadki. Podobnie jest w przypadku Müllera. Oprócz dwóch porażek w finałach Ligi Mistrzów czy odpadnięciu w półfinale mistrzostw Świata, a także mistrzostwach Europy. Napastnik Bayernu do  największego niepowodzenia musi zaliczyć tegoroczny sezon. W 27 dotychczas rozegranych meczach strzelił zaledwie 5 bramek. Jest to jak na razie jego najsłabszy wynik w karierze. W poprzednim sezonie na tym etapie rozgrywek miał ich aż 15 we wszystkich rozgrywkach. Powoli wygląda na to, że Thomas Müller jest więźniem systemu gry drużyny Carlo Ancellotiego. Wydaje się, że gorzej być nie może i Müller słabą grę w klubie odbija sobie dobrymi występami w reprezentacji. Nic bardziej mylnego, na EURO 2016 nie zanotował żadnego trafienia, a w meczu ćwierćfinałowym z Włochami przestrzelił karnego w serii jedenastek. W spotkaniach eliminacyjnych do rosyjskiego mundialu w 2018 roku strzelił cztery bramki w czterech występach i to są rozgrywki, w których Müller może być z siebie dumny.  Lecz w reprezentacji także nie spełnia już tak ważnej roli jak choćby w 2014 roku.
 
Thomas  Müller tuż po przestrzeleniu karnego na EURO 2016, w tle Gianluigi Buffon.

Zatem pada pytanie czy Thomas nie powinien zmienić otoczenia i opuścić Bayern na rzecz innego europejskiego giganta choćby Manchesteru United, który już raz proponował za niego 100 mln. Euro. Może odzyskałby swoją skuteczność w nowym klubie. Chociaż mało prawdopodobne jest to, że opuści szeregi Bawarczyków. Trenerzy powinni się poważnie zastanowić nad tym jak z powrotem przywrócić formę piłkarza z Weilheim. Do końca sezonu jeszcze daleko, więc może Müller przebudzi się i zacznie strzelać bramki jak na zawołanie. Taki stan rzeczy z pewnością spodobałby się trenerom i włodarzom klubu z Alianz Arena, ponieważ Bayern cały czas walczy o wszystkie możliwe trofea na własnym podwórku, oraz w europejskich  pucharach. Sami dobrze wiemy jak wygląda atak monachijczyków gdy w formie jest i Lewandowski i Müller, wspierani przez takich piłkarzy jak Robben, Thiago czy Douglas Costa.

Tych dwóch panów nie trzeba przedstawiać. Najlepszy atak Bayernu z sezonu 2015/16.

Mam nadzieję, że niemiecki snajper odzyska jeszcze formę z poprzednich sezonów i znów zobaczymy jego najlepsze oblicze. Szkoda by było patrzeć jak rozmienia się gdzieś na drobne i kończy karierę gdzieś poza Europą, a w najgorszym przypadku w Chinach. Zresztą z takim nazwiskiem nie można tak po prostu poddać się i zejść niezauważonym.

Źródło: Transfermarkt.de
continue reading Daleki od swojego ideału. ESMÜLLERT stracił formę.